Bez organizowania się i kontrolowania ludzi władzy nic z tego nie będzie

WYMIANA LUDZI WŁADZY ORAZ PRACUJĄCYCH W STRUKTURACH SAMORZĄDOWYCH TO JEST TYLKO JEDNO Z ZADAŃ DO WYKONANIA, BY OGRANICZYĆ PATOLOGIE PRZY RZĄDZENIU ORAZ W SAMORZĄDACH NIEZBĘDNA JEST USTAWICZNA I SYSTEMATYCZNA KONTROLA

To, że Polacy i Polska potrzebują wymiany ludzi reprezentujących nas w sferze publicznej dla znacznej części obywateli jest oczywiste. Tak samo jak oczywiste jest to, że jak ryby wody potrzebujemy zupełnie innego podejścia do życia publicznego, nowego sposobu sprawowania władzy, pełnienia funkcji publicznych.

Bardzo krytycznie odnosząc się do poczynań ludzi władzy, sposobów rządzenia krajem, nikt nie ma prawa rozliczać się z zaniechań w zakresie działań zwykłych obywateli, uczestnictwa w sferze publicznej, w tym kontrolowania poczynań ludzi władzy.

Niestety jesteśmy zdezintegrowani, nie chcemy, a może nawet częściej nie potrafimy kontrolować ludzi władzy i osób pełniących funkcje w samorządach.

Taki stan rzeczy jest efektem między innymi braku kształtowania postaw obywatelskich w domach, szkołach i instytucjach publicznych. Z instytucjami publicznymi oraz strukturami samorządowymi jest jeszcze nawet gorzej, ponieważ pracują tam w jakiś trudnych do zbadania częściach specjaliści od rozbijania grup obywatelskich, skłócania ludzi. Wieje dosłownie grozą, że w tak zwanym demokratycznym państwie prawa demontowane są grupy obywatelskie, na co są dowody na przykład na piśmie i nikt z tym nie robi nic.

Partie są jak układanki z klocków

Słuchajcie, niezależnie od napotykanych problemów i trudności, musimy odbudowywać aktywność obywatelską, musimy dla samych siebie, swoich rodzin oraz społeczności budować struktury obywatelskie, które będą składać się z ludzi, którym nie jest wszystko jedno, którzy wdrożą i będą dbać o to, by przedstawiciele społeczności patrzyli ludziom władzy oraz samorządowcom na ręce, by niezależnie od tego, kto będzie rządził funkcjonariusze publiczni nie byli już bezkarni.

Barbara Berecka

Posted in Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Dyskusje społeczno - polityczne | Tagged , , , , , , | Możliwość komentowania Bez organizowania się i kontrolowania ludzi władzy nic z tego nie będzie została wyłączona

Nawet wyborów nie potrafili przeprowadzić!

A GŁOSY Z PROTOKOŁÓW W KOMISJACH INNYCH NIŻ OBWODOWE, LICZYLI SĘDZIOWIE!

Tu na tej stronie pisałam wielokrotnie, że Polska nie jest rządzona w sposób demokratyczny, a ci którzy twierdzą, że jest inaczej, nie mają pojęcia, co znaczy słowo demokracja. Jaka demokracja, gdy nie ważne jest jak i kto głosuje, gdy głosy z protokołów w komisjach innych niż obwodowe liczą głównie sędziowie, którzy następnie badają prawidłowość wyborów. To jest nieprawdopodobna, niedopuszczalna i bardzo skandaliczna sytuacja, że poprzez prawo oddano praktycznie przeprowadzanie wyborów przedstawicielom władzy sądowniczej.

DEMOKRACJA, to jest ustrój polityczny, sposób rządzenia, sprawowania władzy przez członków społeczności bezpośrednio (referendum), lub pośrednio przez przedstawicieli (parlament, samorządy).
W demokracji władza powinna być spośród ludu i wśród ludu.
Obywatele mają prawo wyboru władz, ale również możliwość kandydowania, bycia wybieranym. Wszyscy formalnie i realnie powinni mieć bez ograniczeń dostęp do polityki i stanowisk publicznych.

Jaka demokracja, skoro zwykli, nieustosunkowani obywatele nie mają prawie na nic wpływu. Wśród przedstawicieli władz i instytucji publicznych jest dość powszechna pogarda wobec obywateli i prawa. Robią z nieustosunkowanymi ludźmi spoza klik i koterii dosłownie, co im się tylko podoba.

Organizacje autentycznie obywatelskie rozbijane są od środka, jak Polska długa i szeroka na nieprawdopodobną skalę. Wydziały KRS sądów utrudniają formalne działanie stowarzyszeń poprzez opieszałość w działaniu, czepianie się bzdur przy dokonywaniu wpisów.

Żadna z władz nie liczy się choćby nawet z tysiącami, a nawet milionami podpisów pod inicjatywami obywatelskimi. Przypomnę tylko zmielenie podpisów pomysłu politycznego w którym obywatele domagali się między innymi wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, zaprzestania finansowania partii politycznych z budżetu.
Inicjatywa poparta milionami podpisów, by przedstawiciele władz nie podnosili wieku emerytalnego, też została zignorowana.

Przepraszam bardzo, ale niby jak my jako przedstawiciele Narodu sprawujemy władzę poprzez parlamentarzystów? Chodzi tylko o to, byśmy poszli na wybory. By była odpowiednia frekwencja. A to co się później działo, musi budzić wątpliwości, po tym co ostatnio widzieliśmy i słyszeli. Przecież parlamentarzyści głosują zgodnie z dyscypliną partyjną, a wyborców mają daleko z tyłu. Większość z posłów i senatorów nawet nie zachowuje pozorów. Nie pełnią obowiązkowych, poniedziałkowych dyżurów poselskich.

Osoby pełniące funkcje w strukturach samorządowych nie są przedstawicielami żadnych władz. Oni powinni w sposób szczególny dbać o interesy społeczności lokalnych w bardzo szerokiej perspektywie, a nie tylko w ostatnich latach skupiono się na budowie dróg, chodników, boisk i stadionów itp. Radni zupełnie nie interesują się wbrew obowiązkowi poziomem obsługi ludności w urzędach, sądach, ZUS, KRUS i podobnie. To oni jako pierwsi wspierani przez parlamentarzystów powinni protestować przeciw bezprawiu, niszczeniu przez funkcjonariuszy publicznych Polaków, całych polskich rodzin i firm, a nie bardzo często kumplują się z oprawcami tych, którzy ich wybrali.

Jeżeli chodzi o radnych podobnie jest jak w przypadku parlamentarzystów. Znowu z reguły, oprócz nielicznych wyjątków, są to wielkie figury, do których strach podchodzić bez przysłowiowego kija. Tak są ważni. Niczym nie uzasadnione, dość często bardzo wysokie wynagrodzenia i diety świadczą o pogardzie tych niby samorządowców wobec ludzi, których rzekomo reprezentują i lokalnych możliwości zarobkowania.

Na temat równych szans w udziale w życiu publicznym, możliwości kandydowania brakuje słów. Jaka równość? To jest ogromna dyskryminacja większości przez osoby aktualnie rządzące lub pełniące funkcje w samorządach. Ilu obywateli jest stać na bilbordy czy spoty telewizyjne? Co to zresztą jest za samorządność, gdy w wyborach samorządowych idzie walka nie na otwartość na potrzeby ludzi i środowiska, kompetencje tylko na wielkość i ilość bilbordów? To jest już tylko karykatura samorządności i samorządów, gdzie tępy zresztą były już radny i ponownie kandydat oczywiście nie rozumie, że infrastruktura jest ważna, ale nie może być ponad wszystkim. Drogi, chodniki i tym podobne powinny być na przykład poprzez szerokość dostosowane do potrzeb, a nie budowane są z rozmachem nie bardzo wiadomo po co? I do tego jeszcze rondo obok ronda.

Radni muszą wreszcie zająć się faktycznym tworzeniem warunków do życia i rozwoju. Muszą zacząć interesować się poziomem obsługi ludności w urzędach i sądach, poziomem praworządności. Które wcale nie są mniej ważne niż infrastruktura. Wielu Polaków i polskich rodzin oraz firm nie było by zniszczonych w ostatnich latach, gdyby społeczności lokalne przeciwstawiły się bezprawnym działaniom, np. urzędników i sędziów. Tą elitą broniącą godności ludzi i praworządności w pierwszej kolejności powinny być osoby pełniące funkcje w samorządach oraz aspirujący do pełnienia takich funkcji.

Tu jednak zaczyna się problem. Trzeba wtedy by było być faktycznie wrażliwym na potrzeby ludzi i środowiska lokalnego. Zamiast być ważnym, tkwić w lokalnych układach, trzeba by było narazić się, a to dyrektorowi ZUS lub KRUS, a może jeszcze lokalnym sędziom? To wyzwanie od lat okazuje się wręcz niemożliwe do wykonania dla większości samorządowców. Bo niby jak stawać przeciwko tym, którzy liczą głosy?

Sędziowie zasiadają we wszystkich komisjach wyborczych na poziomie powiatów, miast na prawach powiatu i wyżej. Tym razem przy okazji wyborów samorządowych, pracując w komisjach wyborczych łącznie z PKW kwiat polskiego sądownictwa pokazał, jak dramatyczna jest sytuacja jeżeli chodzi o poziom kadr sędziowskich.

Sądy, a w nich sędziowie w szczególności powinni być ostoją praworządności, bez której nie ma demokracji. Okazało się, że sędziowie zasiadający w komisjach wyborczych, nie potrafili w sposób prawidłowy przeprowadzić wyborów. Przez hucpę wyborczą wystawili ocenę sobie, ale i całemu środowisku sędziowskiemu, które w swoich szeregach toleruje, a nawet akceptuje niekompetencję i naruszające prawo działania.
Słuchajcie, to jest straszne, że wyszło tak, jak przypuszczało od wielu lat wiele osób, nie ważne jak i kto głosuje, a sędziowie liczyli głosy. W takim stanie rzeczy, nadużyciem jest mówienie w Polsce o demokracji.

A jednak nie demokracja

Kraj nie jest rządzony demokratycznie, gdy nie ma całego szeregu elementów wymaganych w demokracji, w tym podstawowego jak władza z ludu i pośród ludu, gdy nie ma faktycznych, uczciwych wyborów, tylko jest tak dużo wątpliwości, niejasności. Obecnie rządzący Polską nawet nie potrafili przeprowadzić wyborów, choć głosy liczyli z protokołów w komisjach innych niż obwodowe sędziowie.

Barbara Berecka

Posted in Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Komentujemy na bieżąco, Życie społeczno-polityczne | Tagged , , , , , , , , | Możliwość komentowania Nawet wyborów nie potrafili przeprowadzić! została wyłączona

Wybory samorządowe 2014 rok-czy są jakieś granice legalizowania przekrętów?

KOMPROMITACJA WSZYSTKICH WŁADZ CZYLI USTAWODAWCZEJ, WYKONAWCZEJ I SĄDOWNICZEJ W SZCZEGÓLNOŚCI POPRZEZ SPOSÓB PRZEPROWADZENIA WYBORÓW!

Gdy coraz bardziej zaczynał być widoczny bałagan związany z przeprowadzeniem wyborów samorządowych oraz z liczeniem głosów, to zaczęły się pojawiać pytania: co z problemem trzeba zrobić? Zatwierdzić czy unieważnić wybory? Jak myślicie, jak długo jeszcze rządzenie Polską będzie polegało między innymi na zatwierdzaniu przez ludzi władzy przeróżnych nieprawidłowości, naruszeń prawa? Czy kryzys państwa polskiego nie jest już na tyle groźny, by tu i teraz zacząć odcinać się od wszelkich patologicznych zachowań i działań?

Po tym co się wydarzyło, przy tak licznych nieprawidłowościach nie bardzo rozumiem, kto niby ma prawo zatwierdzić tą nieprawdopodobną lipę, błędnie zwaną wyborami, która budzi tak dużo wątpliwości? Gdzie mimo problemów z systemem informatycznym można było niezwłocznie zliczyć oddane głosy po zakończeniu głosowania. Nie bardzo rozumiem trudności z liczeniem głosów do danych zbiorczych na podstawie protokołów komisji obwodowych? W takiej sytuacji chyba oczywistym było, że skoro nie można wydrukować protokołów, to trzeba je sporządzić ręcznie i przekazać do odpowiednich komisji, które powinny były policzyć głosy, które do nich trafiły.

To co się stało, mogło się zdarzyć tylko w państwie, które istniej już tylko teoretycznie, gdzie przedstawiciele poszczególnych władz gardzą zwykłymi ludźmi i prawem, a wszystko co robią służy jedynie do stworzenia warunków do dobrego życia dla siebie i osób z otoczenia ludzi władzy.

Ustawa kodeks wyborczy, jest to nieprawdopodobnie skomplikowany gniot, który świadczy o poziomie większości przedstawicieli władzy ustawodawczej, o zawłaszczeniu państwa przez ludzi władzy oraz pogardzie wobec zwykłych obywateli. Władza ustawodawcza w 2011 roku przygotowała poprzez prawo grunt do ogromnych wyborczych manipulacji, które możliwe są, gdy jest dużo prawa, jest ono skomplikowane, mało znane zwykłym obywatelom, którego nie zna zapewne większość członków komisji. Co służy jedynie manipulacjom.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego członkami komisji wyborczych innych niż obwodowe są sędziowie? Polecam uwadze ustawę kodeks wyborczy, w tym między innymi artykuły 157, 166, 170, 174, 178 – co to w ogóle jest, że prawo zostało skonstruowane tak, że zbiorcze głosy z poszczególnych komisji obwodowych liczą sędziowie, a nie zwykli obywatele, np. delegowani przez kandydatów? Po czy ich koleżanki i koledzy sędziowie, tak jak jest od lat, będą orzekać o prawidłowości procesu wyborczego. A zwykli obywatele mogą sobie składać protesty wyborcze dla ich samego składania.

Sędziowie przy przeprowadzaniu wyborów i liczeniu głosów pokazali prawdziwe oblicze polskiego sądownictwa. To jest dokładnie ten poziom większości sędziów, jaki zobaczyliśmy przy przeprowadzaniu wyborów i liczeniu głosów w szczególności, gdzie komisje wyborcze poszczególnych szczebli, nie poradziły sobie z bardzo prostym liczeniem i sporządzeniem wymaganych przez prawo protokołów na podstawie danych z obwodowych komisji wyborczych. Tylko liczyli, liczyli i liczyli, swoją nieudolność oraz niejasne intencje zrzucając na system informatyczny.

Państwowa Komisja Wyborcza jest organem wykonawczym, podobnie jak komisarze wyborczy i terytorialne komisje wyborcze. Konia z rzędem dla tego, kto wie dlaczego organy, które powinny składać się ze zwykłych obywateli, a części z nich nie powinno być jak choćby PKW, składają się w Polsce z sędziów? Czyli przedstawicieli władzy sądowniczej. Sędziów, którzy przy okazji obsługi wyborów pokazali, jak „wydolny” jest polski system sądownictwa reprezentowany przez ludzi, którzy nie potrafili poradzić sobie z prostym liczeniem.

Wybory powinny być przeprowadzane przez najwyższą władzę, jaką jest Naród. Tymczasem na podstawie prawa wyborczego, sposobu przeprowadzania wyborów widać zawłaszczenie państwa przez ludzi władzy, wzajemne zależności ludzi władzy, którzy nie dają zrobić sobie krzywdy, a szczególnie mocno w procesie wyborczym widoczne jest osłanianie obecnego układu rządzenia Polską przez sędziów.
Po czym, gdy wybrani pod okiem sędziów obejmą mandaty, to oczywiście nie będą mogli, bo nie będą chcieli nic zrobić w sprawie niedopuszczalnej sytuacji w sądownictwie i tak sobie tkwimy w polskim bagnie, gdzie na skalę masową wyniszczani są ludzie, całe polskie rodziny i firmy, a ludziom władzy żyje się wyjątkowo dobrze.

Ustawicznie od lat przedstawiciele stowarzyszeń działających na rzecz praworządności powtarzają i ciągle brakuje odpowiedniego wsparcia, by problem ruszyć w sposób znaczący, że bez odpowiedniego poziomu wiedzy i morale polskich sędziów nie będzie nic. Oni poprzez sposób prowadzenia spraw i wyrokowanie niszczą pojedynczych ludzi, całe polskie rodziny i firmy, bo jest na tego typu działalność przyzwolenie polityczne. Tkwimy w zaklętym, wyniszczającym kręgu w którym ludziom władzy i towarzystwu żyje się dobrze. Jak widać, oni poprzez swoje działania są w stanie zdemolować wszystko. Nawet to niby święto demokracji, jakim są według przedstawicieli wiodących mediów wybory. Nawet swoje święto zdemolowali, podgrzali w kraju emocje, bo po tym co się stało, ludzie wychodzą na ulice.

Po tym co zobaczyliśmy w trakcie ostatniej hucpy wyborczej, przedstawiciele władzy sądowniczej powinni jedynie rozpatrywać protesty wyborcze, zgodnie z właściwością i ewentualnie stwierdzać brak przeszkód do stwierdzenia ważności wyborów. Sędziowie muszą być odsunięci od udziału w procesie wyborczym począwszy od organizowania wyborów i skończywszy na ostatecznym liczeniu głosów. Przeprowadzanie wyborów musi wrócić do Narodu czyli najwyższej władzy.

Stan polskiego sądownictwa

Poświęćcie kilka minut na wysłuchanie wykładu, do którego link macie niżej. Przekonacie się, że warto! Zobaczcie jak przeprowadza się wybory w demokratycznym państwie:

https://www.youtube.com/watch?v=MmD37_KaKfk

Barbara Berecka

Posted in Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Dyskusje społeczno - polityczne, Edukacja obywatelska i edukacja przygotowująca do życia, Komentujemy na bieżąco, Najważniejsze wiadomości, Samorządność i samorządy, Życie społeczno-polityczne | Tagged , , , , | 2 Comments

Grzegorz Braun zwyciężył przed Trybunałem w Strasburgu.

KOLEJNA PRZEGRANA POLSKI PRZED TRYBUNAŁEM

Zapadł kolejny wyrok w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, który obnaża polskich sędziów i rozumienie przez nich praw obywatelskich.
Znowu zapłacimy za nie douczonych nieudaczników, którzy są wręcz totalnie bezkarni w Polsce. Praktycznie nie odpowiadają za nic. Choć powinni być wzorami kompetencji i transparentności działania.

” Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że Polska naruszyła wobec reżysera Grzegorza Brauna art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka, gwarantujący wolność słowa.

Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł naruszenie przez Polskę artykułu 10 Europejskiej Konwencji gwarantującego obywatelom wolność słowa. Wyrok dotyczy skargi złożonej przez reżysera Grzegorza Brauna, który nazwał profesora Jana Miodka agentem SB. Relacja Andrzeja Gebera Dodaj do playlisty

Trybunał oświadczył, że jest bezsporne, iż postępowania sądowe w Polsce przeciwko Braunowi kolidowały z jego prawem do swobody wypowiedzi. ETPC poinformował, że nie jest w stanie przyjąć stanowiska polskich sądów, które nałożyły na Brauna wymóg udowodnienia prawdziwości swoich twierdzeń i tym samym spełnienia bardziej wyśrubowanych standardów niż te, które obowiązują dziennikarzy.
Trybunał zdecydował, że Polska ma zapłacić Braunowi w sumie 14 tys. euro odszkodowania i zadośćuczynienia za szkody oraz tytułem zwrotu poniesionych kosztów.
Konflikt z prof. Miodkiem
W 2009 roku Sąd Najwyższy orzekł, że Braun ma przeprosić w mediach znanego językoznawcę prof. Jana Miodka za wypowiedź z 2007 roku w dyskusji w programie Polskiego Radia Wrocław. Braun oznajmił tam, że wśród przeciwników lustracji są tacy, którzy mają osobisty interes, by się jej sprzeciwiać i dodał, że prof. Miodek był „informatorem policji politycznej PRL”. Reżyser i dokumentalista przedstawiał się jako szczególnie zainteresowany tematyką lustracji.
Prof. Miodek – językoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego – pozwał Brauna i wygrał sprawę w dwóch instancjach. Sąd ustalił, że wprawdzie profesor został w 1978 r. zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o kryptonimie Jam i wyrejestrowany w 1989 r., ale brak jakichkolwiek danych potwierdzających, że do rzeczywistej współpracy doszło. Takich samych ustaleń dokonała uniwersytecka komisja historyczna badająca sprawę profesora.
Braun przegrał przed sądem
SN podtrzymał nakaz przeproszenia prof. Miodka przez Brauna oraz wpłaty 20 tys. zł na cel dobroczynny. W porównaniu z orzeczeniami sądów niższej instancji ograniczono jednak liczbę mediów, w których miały się ukazać przeprosiny – do PR Wrocław oraz „Gazety Wyborczej”. Wyrok był ostateczny, jednak Braun po jego wysłuchaniu oświadczył, że Miodka nie przeprosi.
Strasburski trybunał we wtorkowym orzeczeniu przywołał argumentację polskich sądów, które uczyniły rozróżnienie między standardami obowiązującymi wyłącznie dziennikarzy oraz innych uczestników debaty publicznej. W przypadku dziennikarzy zabierających głos w debacie ważnej z punktu widzenia interesu społecznego miała obowiązywać jedynie zasada należytej staranności i dobrej wiary, podczas gdy na innych, w tym przypadku Braunie, ciąży obowiązek udowodnienia prawdziwości swoich twierdzeń – napisano na stronie Trybunału. Jak argumentowano, Sąd Najwyższy uznał, że Brauna nie można uznać za dziennikarza w świetle obowiązujących przepisów, a jego oświadczenie miało charakter prywatny. Tymczasem Braun utrzymywał, że przez wiele lat był aktywnym dziennikarzem, a debata radiowa, w której wziął udział, dotyczyła ważnej sprawy odnoszącej się do postaci publicznej.
Decyzja Trybunału
Jak napisano w komunikacie ETPC, Trybunał przyjął do wiadomości, że Braun sformułował przeciwko prof. Miodkowi poważne oskarżenie, które naraziło na szwank jego reputację. Jednak nie mógł zgodzić się z podejściem zakładającym rozróżnienie standardów obowiązujących różnych uczestników debaty publicznej. Jednocześnie zastrzeżono, że ETPC nie miał na celu rozstrzygnąć, czy Braun był dziennikarzem w świetle obowiązującego w Polsce prawa, czy też nie. Zadaniem Trybunału nie było także rozstrzygnięcie, czy formułując zarzut powód dysponował wiarygodnymi dowodami.
W 2009 roku prawnik reżysera przekonywał, że działał on w interesie społecznym oraz wskazywał na orzeczenie SN z 2005 r. stawiające wyżej swobodę wypowiedzi niż prawdziwość zarzutu – o ile informacje zbierało się rzetelnie.

Krytyka Hambury

Grzegorz Braun pozwał Polskę do Strasburga w 2010 roku za naruszenie artykułu 10. Konwencji; reprezentował go mieszkający w Berlinie adwokat Stefan Hambura.
Hambura powiedział, że orzeczenie ETPC go satysfakcjonuje, tym bardziej, że zostało wydane jednomyślnie, bez zdania odrębnego. – Szkoda tylko, że tej sprawiedliwości trzeba było dochodzić aż w Strasburgu, bo można było tę sprawę rozwiązać w Polsce i polski wymiar sprawiedliwości powinien był sobie z tym poradzić – powiedział.
Zaznaczył, że w czasie, gdy sprawa trafiła przed Trybunał, Polska od blisko 20 lat była członkiem Rady Europy, a od sześciu także członkiem Unii Europejskiej, więc polski wymiar sprawiedliwości powinien być już w tym czasie obeznany ze standardami wynikającymi z przepisów prawa europejskiego.
– Być może polski wymiar sprawiedliwości nie do końca zaznajomił się z orzecznictwem w sprawie konwencji, ale też z ochroną praw podstawowych, bo podobne standardy obowiązują tutaj w ramach Rady Europy, jak i Unii Europejskiej. Być może warto byłoby zorganizować szkolenia dla sędziów w Polsce, żeby mogli się z tym tematem bardziej zaznajomić – uważa.

Odpowiedź Miodka

Prof. Jan Miodek powiedział, że nie będzie komentował orzeczenia ETPC. – Były już w tej sprawie trzy wyroki, w tym wyrok Sądu Najwyższego. To wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie – oświadczył profesor.
Braun jest autorem filmów dokumentalnych, m.in. o związkach Lecha Wałęsy z SB i o gen. Wojciechu Jaruzelskim. W 2008 r. warszawski sąd uznał, że nie musi przepraszać Wałęsy za film pt. „Plusy dodatnie, plusy ujemne”, a Wałęsa jego – za określenia, że film – według którego był on TW „Bolkiem” – to „gniot”, a autor to „usłużny dziennikarz”.
Jesienią 2012 r. prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypowiedzi Brauna o „wyprawieniu na tamten świat” dziennikarzy „Gazety Wyborczej” i TVN, które jednak umorzyła, uznając, że Braun nie nawoływał do zbrodni, a jego słowa wyrwano z szerszego kontekstu.
W 2011 r. Braun mówił na KUL o nieżyjącym już arcybiskupie lubelskim: „Józef Życiński, jako uczestnik życia publicznego w Polsce, był kłamcą i łajdakiem”. Atak na śp. arcybiskupa Józefa Życińskiego na KUL, noszącym imię Jana Pawła II, jest radykalnym przekroczeniem zasad kultury i prawdy – oświadczyło wtedy prezydium Konferencji Episkopatu Polski. Zdaniem KEP „posunięto się do oszczerstwa, które obciąża przede wszystkim sumienie mówiącego, ale także tych, którzy zgadzają się na tego typu wypowiedzi, a nawet je nagłaśniają””- źródło Polskieradio.pl za pp/PAP/IAR

No tak, Pan profesor Miodek zamiast zamilknąć całkowicie, musiał jednak coś powiedzieć, by zamącić ludziom w głowach. Polska uznaje orzecznictwo ETPC,
który w tym konkretnym przypadku podważył stanowisko polskich sądów i tego w debacie publicznej trzeba się trzymać! Polska została skarcona za wyroki wydane przez nasze sądy. Polscy podatnicy muszą zapłacić zadośćuczynienie i koszty postępowania przed ETPC.
Znowu jak bumerang wraca problem karania zwykłych obywateli poprzez konieczność zrzucania się na koszty i zadośćuczynienia za błędy popełniane
przez sędziów. Za dużo jest tego!

Słuchajcie, to jest wręcz niesamowite, że w Polsce donosicielstwo na aktywnych obywateli było i jest rozwinięte na potrzeby ludzi władzy wręcz do granic absurdu. Obecnie donoszą na skalę masową między innymi na przedstawicieli autentycznych organizacji obywatelskich, w tym stowarzyszeń,
by przypadkiem nie powstała w Polsce znacząca w sferze publicznej grupa.
Ale prawie wszyscy zarejestrowani lub nawet przyłapani na gorącym uczynku na donosicielstwie, są oczywiście niewinni, nikomu nie szkodzili lub nie szkodzą. Co pozostaje w sprzeczności z tym, że ogromne szkody wywołane donosicielstwem były i nadal powstają. To niby skąd się biorą szkody, kto je wywołuje? Ktoś jednak donosił, donosi, szkodził i szkodzi!

Nie wiem dlaczego tak jest? Ale argumentację używaną przez sędziów ETPC rozumiem. Niestety bardzo często tak jest, że bełkotu zawartego w uzasadnieniach do orzeczeń pisanych przez polskich sędziów kompletnie nie rozumiem. Są często tak „odjechane”, oderwane od stanu faktycznego i prawa, tak nielogiczne i absurdalne, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać? Śmiech oczywiście jest przez ogromne łzy bezradności w kraju, gdzie prawo do sprawiedliwego, bezstronnego sądu w większości przypadków jest tylko czysto teoretyczne.

Na koniec wręcz kluczowa sprawa, na którą zwrócił uwagę adwokat Stefan Hambura. Jeszcze raz zacytuję słowa mecenasa, które wydają mi się bardzo ważne w polskiej debacie publicznej na temat kondycji polskiego sądownictwa, morale i kompetencji polskich sędziów: „- Być może polski wymiar sprawiedliwości nie do końca zaznajomił się z orzecznictwem w sprawie konwencji, ale też z ochroną praw podstawowych, bo podobne standardy obowiązują tutaj w ramach Rady Europy, jak i Unii Europejskiej. Być może warto byłoby zorganizować szkolenia dla sędziów w Polsce, żeby mogli się z tym tematem bardziej zaznajomić”.

Stefan Hambura bardzo delikatnie zasugerował wyjątkowo ważny problem w polskim wymiarze sprawiedliwości, który uważam trzeba określać bardziej dosadnie, adekwatnie do powagi sytuacji. Niedouczenie sędziów, wręcz według mnie ignorancję wobec wiedzy ogólnej i obowiązującego prawa w znacznej części przypadków polskich sędziów poraża. Jeżeli dodamy do tego poczucie wyższości, arogancję i brak szacunku do ludzi oraz prawa, to trudno się nawet dziwić, że większość polskich sędziów urządza piekło osobom dochodzącym swoich praw przed polskimi sądami.

Polscy niedouczeni i często bez odpowiednich cech osobowościowych oraz dyspozycji moralnych sędziowie muszą zacząć podnosić kwalifikacje i to bardzo intensywnie. Muszą zacząć pracować nad sobą za swoje, prywatne pieniądze jeżeli chcą pozostać w zawodzie. Nawet nie wolno organizować dodatkowych szkoleń dla sędziów za publiczne pieniądze, które w ogromnej części w Polsce są ogromną fikcją. Spotkają się, jest sympatycznie, miło i wesoło, a tak zwane szkolenie nie ma żadnego wpływu na poziom kwalifikacji. No może jedynie na moralne, ściągając je na samo dno po pijackich libacjach i upojnych nocach, gdzieś na szkoleniu w atrakcyjnym miejscu Polski. Przecież zgodnie z wymogami prawa formalnie są organizowane szkolenia dla sędziów i nic specjalnego z tego dla praktyki sądzenia nie wynika. Generowany jest tylko koszt, który pokrywają zwykli ludzie.

Z góry przepraszam tych sędziów, którzy korzystają ze szkoleń zgodnie z ich przeznaczeniem. Bo, że tacy są, jestem tego pewna. Oni przynajmniej sami sobie potwierdzą moje obserwacje, że często na szkoleniach znaczna część osób szkolących się robi bardzo wiele rzeczy oprócz zdobywania wiedzy.
Nieliczni sędziowie, którzy poważnie traktują wykonywanie zawodu korzysta ze szkoleń organizowanych na bieżąco, które według mnie są mniej istotne na poziomie kompetencji, jaki powinni posiadać sędziowie od znaczenia samokształcenie, pracy nad sobą w trakcie wykonywania zawodu wymagającego wysokich kompetencji, wyobraźni oraz ponadprzeciętnej samodzielności i odpowiedzialności z którymi w Polsce wśród ogromnej części sędziów jest bardzo poważny problem.

Grupa sędziów wyróżniających się kompetencjami na tle nieprawdopodobnej miernoty, niedouczenia większości mam nadzieję, że radzi sobie z samokształceniem, które powinno być podstawą w pracy, jest wręcz czymś nieodzownym w pracy sędziego. Sędziowie w swej ogromnej większości muszą wreszcie samodzielnie zacząć czytać nie tylko międzynarodowe konwencje i orzeczenia na ich podstawie wydane. Polscy sędziowie w swej znacznej większości, powinni wreszcie w zaciszu swoich gabinetów lub pokoi zapoznać się z polską Konstytucją i muszą wreszcie przyjąć do wiadomości, że jest to najważniejsze prawo w Polsce, które muszą przestrzegać.

Większość polskich sędziów musi wreszcie zrozumieć, że zgodnie z artykułem 8 ustawy zasadniczej: „2. Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej”. A jak już to przyjmą do wiadomości i zrozumieją, zaczną stosować w praktyce, to gwarantuję Wam, że ETPC nie będzie musiał tak często karcić Polski poprzez niekorzystne dla niej orzeczenia.

– Zapewne część czytelników zapyta: skąd taka pewność, na jakiej podstawie wyciągam wnioski? – Obserwuję polski rynek szkoleniowy ze szczególnym zwróceniem uwagi na efekty szkoleń. Na szkoleniach sędziów nie bywałam, ale na podobnych bardzo często. Bywa, że w szkoleniach uczestniczą ważne osoby, a nawet prezesi ogromnych korporacji, którzy zdarza się, że dziękują co niektórym za współpracę po intensywnym szkoleniu się. Niestety tego typu oczyszczania środowiska sędziowskiego nie ma, które istnieje w biznesie. Sędziowie nie wiadomo dlaczego zatrudniani są na specjalnych prawach w Polsce. Są grupą równiejszych. Praktyczna nieusuwalność z zawodu. Brak woli politycznej do rozliczania sędziów ze świadczonej pracy, powodują, że sędziami są również niekompetentni, kompletnie zdemoralizowani ludzi, którzy ściągnęli na samo dno polskie sądy.
Po sposobie pracy sędziów, efektach sądzenia widać, że w sprawie nie chodzi o kolejne topienie publicznych pieniędzy poprzez dodatkowe szkolenia, tyko o wymaganie odpowiedniej jakości świadczonej pracy, zweryfikowanie jakości prowadzonych szkoleń, stosunku do nich uczestników oraz szczególne zwrócenie uwagi na podnoszenie kwalifikacji sędziów poprzez samokształcenie.

Stan polskiego sądownictwa

No i bez znajomości Konstytucji wśród sędziów, bez stosowania ustawy zasadniczej przy orzekaniu, polskie sądy będą nadal tonąć w bagnie i będą nadal przyczyniać się do wyniszczania ludzi oraz kraju. Konstytucja posiada rozwiązania prawne dalekie od ideału, jest jednak w swej części zgodna z prawem międzynarodowym, w tym z konwencją na podstawie której orzeka ETPC. Czyli przestrzeganie Konstytucji w znacznej większości spowoduje, że polscy sędziowie będą jednocześnie przestrzegać konwencji na podstawie której orzeka Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Barbara Berecka

Posted in Demokracja po polsku, Kampania Edukacji Obywatelskiej, Konstytucja, Najważniejsze wiadomości | Tagged , , | Możliwość komentowania Grzegorz Braun zwyciężył przed Trybunałem w Strasburgu. została wyłączona

„Polska się wyludnia w zastraszającym tempie”

TO JEST NAJBARDZIEJ WIARYGODNY WSKAŹNIK POZIOMU POLSKICH SAMORZĄDÓW, SPOSOBU RZĄDZENIA, TRAKTOWANIA OBYWATELI PRZEZ LUDZI WŁADZY

Masowa emigracją, wyludnianie się Polski w zastraszającym tempie są najbardziej wiarygodnym wskaźnikiem poziomu funkcjonowania samorządów i rządzenia krajem. Potężna emigracja najbardziej wiarygodnie oddaje jak Polacy traktowani są w swojej Ojczyźnie, jakie są tu warunki do życia i rozwoju. Żadne manipulacje nie są w stanie zmienić prawdy, która krzyczy, woła o zmianę. Dane o liczbie osób które wyemigrowały, porażają.

„Polska wyludnia się w alarmującym tempie. Według najnowszych danych Eurostatu obecnie w naszym kraju żyje poniżej 36,5 mln ludzi. O sprawie pisze „Rzeczpospolita”.

Ciekawą kwestią, o której pisze Bartosz Marczuk, jest rozbieżność pomiędzy danymi Eurostatu i GUS. Według danych Eurostatu w Polsce mieszka o 2 mln osób mniej, niż podaje Główny Urząd Statystyczny. W dodatku według najnowszej prognozy naszego urzędu liczba Polaków miała spaść poniżej 36,5 mln dopiero w 2035 roku.

Zdaniem ekspertów to informacje Eurostatu są bardziej rzetelne. Dlaczego? GUS w swoich obliczeniach nie uwzględnia emigrantów, którzy opuścili nasz kraj. A było ich około dwóch milionów.

„Demograficzna wizja kraju, jaka wyłania się z najnowszej prognozy, nie jest zaskoczeniem. Czeka nas dalszy stopniowy ubytek liczby ludności i znaczące zmiany struktury według wieku” ? można przeczytać w najnowszej prognozie ludności na lata 2014?2050 sporządzonej przez Główny Urząd Statystyczny.

Według obliczeń GUS w 2050 roku w naszym kraju będzie mieszkać 33,9 mln ludzi. To o 4,6 mln mniej niż obecnie. Gazeta pisze, iż aby zdać sobie sprawę z ogromu ubytku, trzeba sobie wyobrazić, że z mapy Polski zniknie sześć największych miast ? Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań i Gdańsk.

Co gorsza, należy pamiętać, że prognoza GUS jest sporządzona bez uwzględniania liczby emigrantów. Gdy zatem dodamy kolejne dwa miliony Polaków, to okaże się, że w najbliższych latach nad Wisłą będzie żyło mniej niż obecnie aż 7 milionów naszych rodaków.

Ale to nie koniec złych wiadomości. Polska będzie się starzała w zastraszającym tempie. „Osoby w wieku 65 lat i więcej będą stanowiły w 2050 r. prawie 1/3 populacji, a ich liczba wzrośnie o 5,4 mln w porównaniu z 2013 r. Z kolei kobiety w wieku rozrodczym w 2050 r. będą stanowiły jedynie 62 proc. stanu z roku wejściowego” ? wylicza GUS” – źródło Onet.pl z „Rzeczpospolitą”.

Nie jakieś manipulowane, sterowane sondaże ani nawet wyniki poszczególnych wyborów, w których często bierze udział tylko niezbyt duży odsetek obywateli, tylko masowa emigracja jest najbardziej wiarygodną oceną funkcjonowania państwa polskiego, a w państwie samorządów. Państwo polskie jest bardzo nieprzyjazne ludziom, dlaczego obywatele zwyczajnie stąd wyjeżdżają.

Co to jest polityka społeczna?

Emigranci przestali już prosić, przestali liczyć na opamiętanie samorządowców i rządzących, tylko opuścili często bardzo bliskie ich
sercom miejsca, które stały się toksyczne, niszczące w wyniku działalności ludzi władzy i tak zwanych samorządowców.
Ogromna grupa Polaków obecnie pracuje dla siebie poza Polską, ale jednocześnie przyczynia się do budowania pomyślności państw w których pracuje i żyje.

Barbara Berecka

Posted in Bez kategorii, Demokracja i wolność, Dyskusje społeczno - polityczne, Komentujemy na bieżąco, Najważniejsze wiadomości, Polityka społeczna | Tagged , , , | Możliwość komentowania „Polska się wyludnia w zastraszającym tempie” została wyłączona