Wywiad z Markiem Ciesielczykiem

Barbara Berecka: Co dla Pana jest szczególnie ważne, o czym chciałby Pan powiedzieć ludziom?

Marek Ciesielczyk:
Ludziom w Polsce chciałbym pokazać, dlaczego nasz kraj nie jest wcale państwem demokratycznym sprawiedliwym i wolnorynkowym, gdyż funkcjonuje tu „najgłupsza na świecie ordynacja wyborcza” (to słowa jednego z amerykańskich politologów), referendum to fikcja, wymiar niesprawiedliwości wymaga gruntownej reformy, a gorset biurokratyczny niszczy polską gospodarkę.

B.B.: Skąd w Panu tyle zapału do pracy w sferze publicznej na rzecz dobra wspólnego? Jaki jest główny powód tego, że Pan tak mocno zaangażował się w pracę w sferze publicznej?

M.C.:
Gdyż zacząłem to robić jako student na przełomie lat 70. i 80., a teraz koledzy się śmieją, „wytykając” mi, że moja walka z komuną poszła na marne, a teraz esbecy, była komuna śmieją się w twarz tym, którzy z nimi kiedyś walczyli, a teraz przymierają głodem, zaś ich oprawcy pobierają astronomiczne emerytury.

B.B.: Według mnie, wszyscy bardzo świadomi, aktywni obywatele napotykają na liczne trudności w pracy publicznej, które jak doskonale wiemy, czego doświadczamy, dosłownie piętrzą się i pączkują w sposób nieprawdopodobny. Nawet chyba jednym z podstawowych problemów w polskim życiu publicznym, w zakresie aktywnego uczestnictwa zwykłych obywateli w pracy na rzecz dobra wspólnego, jest tak zwany słomiany zapał części osób, które potrafią zrazić się do pracy, gdy pojawiają się pierwsze trudności, przeszkody, które przecież towarzyszą nam we wszystkich sferach życia.
Co decyduje o tym, że Pan nie poddaje się nawet gdy problemów, trudności oraz barier jest całkiem sporo i dalej robi swoje?

M.C.:
Gdyż należę do pokolenia 70′. To chyba przedostatnie pokolenie „rewolucjonistów”. Ostatnim było to, które walczyło w 80-tych latach. Część tego pokolenia wyemigrowała. To są ludzie prześladowani przez komunę, ale nie złamani. Ludzie z tego pokolenia są zdeterminowani, dlatego są w stanie iść pod prąd i walczyć do końca.

B.B.: Czy konstytucyjne władze Polski (ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza) według Pana ponoszą odpowiedzialność za to, że w Polsce ogromna część ludzi jest bardzo bierna, praktycznie nie uczestniczy w życiu publicznym, nie korzysta ze swoich konstytucyjnych praw?

M.C.:
Władza w Polsce to około 300 ludzi, którzy po 1989 roku pod różnymi sztandarami rządzą Polską nieuczciwie, nieudolnie. Część aktywnych ludzi została wymordowana w czasie wojny, część wyemigrowała i emigruje dzisiaj. Już mało kto chce walczyć. Jednak w ostatnich miesiącach nastąpił jakiś przełom. Na przykład powstała grupa OBURZONYCH, którzy chcą zdemontować ten cały układ zamknięty.

B.B.: Kto lub co ma szczególnie negatywny wpływ, taki fundamentalny na to, że w Polsce potencjał społeczny jest ciągle bardzo niski, iż ludzie w swej większości stronią od życia publicznego?

M.C.:
To już powiedziałem. Ludzie naprawdę aktywni uciekają z Polski. Zostają bierni, ale kto wie, czy teraz nie mamy do czynienia z integracją tych wszystkich, którzy są w…..ni na system. Oni już niedługo mogą obalić ten system.

B.B.: Czy według Pana Polacy są w stanie wybudzić się z letargu i faktycznie korzystać z możliwości jakie daje demokratyczny sposób rządzenia? Jakie działania powinny być prowadzone, by ludzie aktywnie uczestniczyli w życiu społeczno ? politycznym, by między innymi kontrolowali władze?

M.C.:
Dopóki nie zmieni się ordynacja na większościową i prawa dotyczące referendum, nie będzie tutaj żadnej demokracji. Referendum musi być obowiązkowe i wiążące, gdy zbierze się podpisy w określonej ilości , np. 100.000….

B.B.: Jak Pan ocenia kondycję organizacji pozarządowych działających na rzecz naprawy państwa, wspierania poszkodowanych obywateli przez władze polski i instytucje państwa polskiego? Co trzeba robić, by ruchy obywatelskie przynajmniej w jakimś stopniu połączyć, faktycznie i systematycznie wzmacniać siłę ich oddziaływania?

M.C.:
Bardzo źle. Oficjalne organizacje pozarządowe otrzymują pieniądze od władz (np. dzięki kasie z UE). Stowarzyszenie OBURZENI, które formalnie powstało 14 grudnia w Warszawie , chce zjednoczyć wszystkich tych, którzy chcą obalić ten nieuczciwy, niesprawiedliwy i nieracjonalny system władzy.

B.B.: Jakie jest Pana zdanie na temat znaczenia edukacji obywatelskiej, podnoszenia świadomości w związku z przebudową sposobu rządzenia krajem, pracy w sferze publicznej, traktowania ludzi i prawa przez funkcjonariuszy publicznych.

M.C.:
Edukacja powinna się odbywać w szkole i w domu. Rodzice jednak nie mają czasu dla dzieci z powodu biedy (albo emigracja, albo praca na kilku etatach), w szkole wartości uczy się nie z Pana Tadeusza (którego wyrzucono ze spisu lektur), ale z 3-ciej części Shreka. Funkcjonariusz publiczny kojarzy się z pasożytem, zarabiającym kilka razy więcej niż przeciętny Kowalski. Trzeba przywrócić szkole i rodzinie dawne znaczenie.

B.B.: Jakie znaczenie dla funkcjonowania państwa ma jakość świadczonych usług przez organa ścigania i władzę sądowniczą? Jak Pan ocenia obecną kondycję organów ścigania i sądów?

M.C.:
Sam zostałem uznany za przestępcę przez polskiego sędziego w Tarnowie, po studiach prawa na UJ, który uznał, ze przestępstwem (art 212 kk) jest moja wypowiedź jako radnego na sesji rady miejskiej w Tarnowie – dokładny cytat: „Uważam, że lokalna telewizja kablowa jest nieobiektywna”. Taki sędzia powinien stracić natychmiast pracę, ale nie w Polsce…

B.B.: Jakie jest Pana zdanie na temat odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych?

M.C.:
To powinna być odpowiedzialność karna np. za błędne decyzje, w wyniku których ktoś cierpi. Posłów należy pozbawić immunitetów, sędziowie powinni odpowiadać za błędne wyroki, np. po 3 wyrokach, podważonych przez wyższą instancję w ciągu 1-2 lat, sędzia powinien tracić uprawnienia sędziego.

B.B: Po zmianie systemu rządzenia w Polsce, zlikwidowano znaczną część fabryk, zakładów przemysłowych. Czy obywatele nad tym co się stało, powinni przejść do porządku dziennego?

M.C.:
A jakie mają wyjście teraz , po 20 latach? Powinniśmy postawić odpowiedzialnych za błędne decyzje nie przed Trybunałem Stanu, ale przed sądem powszechnym i skazać.

B.B.: Czy według Pana możliwa jest przynajmniej częściowa rekompensata krzywd jakie w ostatnich latach wyrządzili znacznej części obywateli przedstawiciele państwa i instytucji publicznych? A jeżeli tak, to jak się do problemu zabrać?

M.C.:
Urzędnicy, prokuratorzy, sędziowie etc. powinni ponosić indywidualnie odpowiedzialność i być sądzeni i ewentualnie (w przypadku udowodnionej winy) skazani , także na kary finansowe. Np. prezydent Tarnowa Ryszard Ś. spowodował sytuację, iż miasta ma oddać miliony do kasy UE. To on powinien płacić, a nie podatnicy tarnowscy.

B.B.: Jakie są Pańskie plany na najbliższą przyszłość? Może chciałyby Pan do realizacji jakiś pomysłów zaprosić innych ludzi, a jeżeli tak to kogo?

M.C.:
Tak chciałbym zaprosić wszystkich Polaków, którzy są uczciwi, inteligentni i odważni, by razem ze stowarzyszeniem OBURZENI brali udział w wyborach samorządowych i parlamentarnych po to, byśmy wspólnie zastąpili „tuskolandię” prawdziwą demokracją. Moje plany? Za dwa lata chciałbym być ministrem spraw wewnętrznych i brać udział (po sprawiedliwych procesach sądowych oczywiście) w osadzaniu za kratkami tych, którzy niszczą nasze państwo od ponad 20 lat.

B.B.: Czego oczekuje Pan w nadchodzącym 2014 roku? Czy będzie to dobry rok do dalszego budowania, wzrostu aktywności obywatelskiej, potencjału społecznego w Polsce?

M.C.:
Mam nadzieję, że będzie to rok odsuwania od władzy w samorządach ludzi niekompetentnych i nieuczciwych. W maju są wybory do Parlamentu Europejskiego, który – moim zdaniem powinien być zlikwidowany – gdy w praktyce nic nie znaczy. jest jedynie miejscem, w którym kilkaset osób „obławia się”. Przypomnę, że wynagrodzenie europosłów to ok. 60 tysięcy złotych miesięcznie. To skandal. Unia Europejska jeśli w ogóle będzie istnieć w przyszłości powinna się ograniczyć do wolnego przepływu ludzi i kapitału i braku granic dla turystów, a nie do tworu, który przypomina zbiurokratyzowane Sowiety z czasów Breżniewa.

B.B.: Dziękuję bardzo.

Marek Ciesielczyk, 56 lat, doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca sowietologii w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy Instytutu Studiów Sowietologicznych w Bonn (RFN) oraz fellow w European University Institute we Florencji. Obecnie redaktor naczelny pisma i portalu Prawdę mówiąc. Uhonorowany na wniosek Prezesa IPN jednym z najwyższych odznaczeń państwowych – Krzyżem Wolności i Solidarności za walkę o demokrację w czasach PRL. Wiceszef stowarzyszenia Oburzeni
www.oburzeni.org.pl, żona pracuje jako surdopedagog z dziećmi niesłyszącymi, mają 4 synów w wieku 8-13, więcej informacji na: marekciesielczyk.com

This entry was posted in Bez kategorii, Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Dyskusje społeczno - polityczne, Wywiady and tagged , . Bookmark the permalink.

4 Responses to Wywiad z Markiem Ciesielczykiem

Comments are closed.