Zdaniem ETPC można było obniżyć emerytury byłym funkcjonariuszom SB

ROZSĄDEK ZWYCIĘŻYŁ W STRASBURGU

Ofiary systemu często mają głodowe emerytury, a ci co im demolowali życie, mieli znacznie wyższe świadczenia. Jak widać, walczyli do końca, by utrzymać niczym nie uzasadnione przywileje.

Nie jestem za braniem odwetu na kimkolwiek. Nie może być jednak tak, że będziemy nadal pracować na zawyżone emerytury lub wynagrodzenia dla wybranych. Dobrze, że w Strasburgu zwyciężył rozsądek. Nie zapomniano o tych, którzy składają się na emerytury.

”Skargi byłych funkcjonariuszy SB na polskie przepisy odbierające im wysokie emerytury nie zostały dopuszczone do rozpatrzenia przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu – poinformował Trybunał w komunikacie prasowym.

Decyzja Trybunału, podjęta przez izbę siedmiu sędziów, jest ostateczna. Dotyczy ona skarg Adama Cichopka i 1627 innych osób przeciwko Polsce, związanych z uchwaloną w 2009 r. tzw. ustawą dezubekizacyjną, która obniżyła emerytury ok. 41 tys. funkcjonariuszy służb specjalnych PRL i 9 członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.

Jak poinformowano w komunikacie, Trybunał uznał, że system obniżający emerytury nie oznaczał „nadmiernych obciążeń dla skarżących, którzy nie doznali utraty środków do życia albo całkowitego pozbawienia świadczeń, a system ten był i tak bardziej korzystny niż inne systemy emerytalne”.

– Trybunał uznał też, że praca skarżących w służbie bezpieczeństwa, stworzonej po to, by naruszać podstawowe prawa człowieka chronione przez Europejską Konwencję, powinna być uważana za istotną okoliczność dla zdefiniowania i uzasadnienia kategorii osób, które mogą być objęte redukcją świadczeń emerytalnych – wyjaśniono.

Zdaniem sędziów w Strasburgu polskie władze „nie rozszerzyły zakresu tych środków poza to, co było konieczne, by osiągnąć uzasadniony cel, jakim było ukrócenie przywilejów emerytalnych, z których korzystali członkowie dawnej komunistycznej policji politycznej, aby zapewnić większą uczciwość systemu emerytalnego”” – źródło Onet.pl za PAP.

Mam nadzieję, że wyrok jest również furtką, powinien dodać odwagi osobom decyzyjnym, by zmniejszyć nadmierne dysproporcje w dochodach, w tym poprzez obniżenie zawyżonych jak na polskie warunki, zupełnie nie powiązanych z efektami pracy, wartością pracy wynagrodzeń w sferze budżetowej.

Polityka antyspołeczna

Obecne dysproporcje w dochodach, dosłownie z kosmosu brane wysokości wynagrodzeń dla części pracowników sfery budżetowej, są przecież formą nadmiernego wyzysku tych, którzy zarabiają śmieszne pieniądze i składają się na zbyt wysokie wynagrodzenia ludzi władzy.
Przecież konieczne jest skorygowanie błędów jakie zostały popełnione przy ustalaniu wynagrodzeń w sferze budżetowej.

Barbara Berecka

This entry was posted in Demokracja i wolność, Najważniejsze wiadomości, Polityka społeczna and tagged , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Zdaniem ETPC można było obniżyć emerytury byłym funkcjonariuszom SB

  1. Joseph says:

    Co miesiąc w Polsce znika ponad 64 tys. miejsc pracy – wynika z danych
    GUS. Bez pracy jest co trzecia osoba poniżej 25. roku życia. A SB-kom żyje się dobrze nawet po zmniejszeniu emerytur i rent.

    Natomiast stopa bezrobocia w Polsce rośnie od kilku miesięcy. Na koniec 2012
    roku sięgnęła 13,4 procent. Statystyki GUS nie uwzględniają osób,
    które wyjechały za granicę szukać pracy. Zdaniem specjalistów, w lutym
    może wzrosnąć do 14,5 procent. W miarę jak gospodarka osuwa się w
    recesję, znikają miejsca pracy, i to w tempie ponad 64 tys.
    miesięcznie.

    Zakłady zgłaszają zwolnienia grupowe. Przed urzędami pracy kłębią się
    kolejki. Eksperci biją na alarm: w ciągu najbliższych tygodni liczba
    zarejestrowanych bezrobotnych może przekroczyć 2,4 mln osób i nic nie
    wskazuje na to, aby na tym miało się skończyć. Na koniec roku stopa
    bezrobocia może dojść nawet do 15-16 procent.

    Na tle ponurych prognoz ekspertów zaskakuje optymizm szefa resortu
    pracy i polityki społecznej. Minister Władysław Kosiniak-Kamysz, raz
    po raz występując w mediach, wyraźnie bagatelizuje powagę sytuacji,
    twierdząc, że „rynek pracy jest RELATYWNIE stabilny”, a sytuacja pod
    kontrolą. Problem bezrobocia w zimowych miesiącach, jak zapewnia, nosi
    charakter „sezonowy” i w marcu zły trend na rynku pracy przestanie się
    pogłębiać, zaś na przełomie drugiego i trzeciego kwartału nastąpi
    ożywienie w gospodarce i rozpocznie się proces odwrotny – wchłaniania
    pracowników przez przedsiębiorstwa i zakłady pracy.

    Minister zapewnia też, że w razie potrzeby uruchomi środki z Funduszu
    Pracy na aktywną walkę z bezrobociem. Podobno resort już wysupłał
    jakieś pieniądze, ale wsiąkły jak woda w piasek. Znawcy twierdzą, że
    przy takiej skali bezrobocia 4,7 mld zł z Funduszu Pracy to kropla w
    morzu potrzeb.

    Słowa o „stabilnym rynku pracy” w ustach ministra brzmią jak ponury
    żart. Kto jak kto, ale minister powinien uważniej się przyjrzeć, jak
    rzeczywiście ten rynek wygląda. Najlepiej niech zapyta samych
    zainteresowanych, czyli bezrobotnych, ale także tych zatrudnionych na
    śmieciowe umowy w ramach leasingu pracowniczego.

    Pan Piotr skończył właśnie 60 lat i jest bez pracy. Prywatna firma
    leasingu pracowniczego, w której złożył CV, zatrudniła go przed
    świętami na kilka dni w supermarkecie, oczywiście na zlecenie, po 6 zł
    za godzinę. W styczniu w innym sklepie przepracował 1 dzień. Od tego
    czasu telefon milczy. Nie ma pracy.

    Dwudziestosześcioletni Andrzej wertuje ogłoszenia od pół roku.
    Przepracował jeden dzień w supermarkecie, tuż przed sylwestrem. Ale
    tylko na próbę, bez umowy, po 4 zł za godzinę przez 10 godzin. Dotąd
    mu nie zapłacono. W czasie ostatnich śnieżyc miał ofertę pracy przy
    nocnym odśnieżaniu dachów – 4 złote za godzinę. Nie zdecydował się, bo
    jak na niebezpieczne zajęcie było za mało płatne.

    Jerzy, 57-latek, jest w lepszej sytuacji; pracuje na zlecenie jako
    portier, dostaje na rękę tysiąc złotych. Firma leasingu pracowniczego
    uzależniła jego zatrudnienie od tego, czy dostanie III grupę
    inwalidzką. Jest schorowany. Na komisji powiedział wprost, w czym
    rzecz. Otrzymał zaświadczenie i dzięki temu pracuje. Kilkusetzłotowa
    dotacja z PFRON trafia co miesiąc do kieszeni pośrednika. Firma
    leasingu pracowniczego nie inwestuje w stworzenie warunków pracy dla
    inwalidów, bo i po co, skoro portierzy i ochroniarze świadczą pracę w
    obiektach należących do innych właścicieli.

    Pośrednik nie wypłaca też żadnych dodatków czy premii swoim
    niepełnosprawnym pracownikom. Dzięki dobrym układom szefów firm
    leasingowych, wywodzących się często z grona byłych wojskowych,
    milicjantów, funkcjonariuszy SB, taka firma leasingu pracowniczego
    kładzie łapę na wszystkich miejscach pracy w danym mieście
    niewymagających szczególnych kwalifikacji, a następnie „wynajmuje” te
    miejsca pracy pracownikom, pobierając od nich comiesięczne tantiemy.

    Innymi słowy, oddaje pracowników jak towar w leasing rzeczywistemu
    pracodawcy, przy czym za ów leasing musi płacić pracownik ze swoich
    poborów, a nie szpital, hotel, przychodnia czy inny zakład, który
    korzysta z leasingu. Gdy pan Waldemar, portier zatrudniony przez dwa
    lata w ramach leasingu pracowniczego, ciężko zachorował i zabrali go
    do szpitala, natychmiast otrzymał od pracodawcy wypowiedzenie
    umowy-zlecenia. Jako chory znalazł się w bardzo ciężkiej sytuacji, bo
    chociaż przysługiwała mu opieka medyczna, to zasiłek dla bezrobotnych
    już nie. W podobnym położeniu znajdują się dziś całe rzesze polskich
    pracowników i bezrobotnych.

    Miejsca pracy w sektorze publicznym i prywatnym zagarniają firmy
    leasingu pracowniczego, aby potem oferować je bezrobotnym na podstawie
    śmieciowych umów z głodowymi stawkami za godzinę. Na tym tle bardzo
    niepokojąco brzmią zapowiedzi ministra pracy o planach współdziałania
    między urzędami pracy a prywatnymi agencjami pracy. Czyżby ramię
    państwa miało naganiać bezrobotnych pośrednikom, zamiast rozbić ów
    patologiczny układ?

    Zanim więc minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz zacznie opowiadać
    bajeczki o stabilnym polskim rynku pracy, niech przejdzie się po
    warszawskich portierniach, stróżówkach, marketach, placówkach
    pocztowych nocą, gdy segregowana jest korespondencja, i niech popyta o
    zatrudnienie, stawki godzinowe. Ba, może niech się gdzieś zatrudni pod
    zmienionym nazwiskiem. Wtedy przekona się na własnej skórze, że 13,4
    proc. bezrobocia, podawane przez GUS, to tylko wierzchołek góry
    lodowej, bo tak naprawdę pół Polski nie ma pracy, jeśli rozumieć ją w
    kategoriach europejskich.

    Unia młodych bezrobotnych

    Prawie co trzecia osoba poniżej 25. roku życia w Polsce nie ma pracy –
    wynika z danych opublikowanych przez Eurostat, urząd statystyczny Unii
    Europejskiej.

    Jak informuje Eurostat, stopa bezrobocia w 27 krajach UE wyniosła w
    grudniu 10,7 proc. i pozostaje na takim samym poziomie jak miesiąc
    wcześniej. Najgorzej sytuacja wygląda w Hiszpanii, gdzie poziom
    bezrobocia wynosi 26,1 proc, zaś najlepiej w Austrii, bo jedynie 4,3
    procent. W Polsce stopa bezrobocia wyniosła w grudniu 2012 r. 10,6
    proc. wobec 10,5 proc. w listopadzie. Według metodologii stosowanej
    przez GUS stopa bezrobocia w Polsce w grudniu wyniosła jednak więcej,
    bo aż 13,4 procent.

    Najbardziej istotna jest w tej kwestii miara bezrobocia wśród ludzi
    poniżej 25. roku życia. Wprawdzie w Polsce nie jest ten odsetek tak
    tragiczny jak w Hiszpanii, gdzie bez pracy pozostaje 55 proc. młodych
    ludzi, jednakże 28,4 proc. bezrobotnych w tym przedziale wiekowym
    budzi obawy.

    – Pogłębiający się kryzys na rynku pracy może pozostawić trwałe ślady
    na dużej części całego pokolenia młodych ludzi – powiedział prezes
    Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami Piotr Palikowski,
    komentując te dane.

    Jest to w jego ocenie informacja wyjątkowo ważna, bowiem wspomniana
    grupa wiekowa jest najbardziej zagrożona ryzykiem marginalizacji. Taka
    sytuacja w konsekwencji będzie niosła szkody dla zatrudnienia,
    wydajności i spójności społecznej. PSZK szacuje, iż bezrobocie wśród
    absolwentów w roku 2013 przekroczy próg 30 procent.

    Eurostat podał, że stopa bezrobocia wśród osób poniżej 25. roku życia
    wyniosła w UE 23,4 procent. Rok wcześniej było to 22,2 procent.
    Najniższe bezrobocie zanotowano w Niemczech (8 proc.) i Austrii (8,5
    proc.), najwyższe w Hiszpanii (55,6 proc.).

Comments are closed.