Udział stowarzyszeń w postępowaniach sądowych

PRAWO I NASTAWIENIE SĘDZIÓW, KTÓRE HAMUJĄ AKTYWNOŚĆ OBYWATELSKĄ

Od pewnego czasu bardzo aktywnie pracuję w stowarzyszeniach, w ruchu stowarzyszeniowym. Konsekwencją mojej pracy, postawy jest to, że zostałam wybrana wiceprezesem Stowarzyszenia Na Przecz Praworządności, które kilka dni temu rozpoczęło działalność. A które założyliśmy ze znajomymi z którymi pracujemy w ramach Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin, gdzie jestem zwykłym członkiem, który bez żadnych zahamowań składa różne propozycje i aktywnie uczestniczy w ich realizacji.

Kiedyś rzuciłam pomysł, by po stronie członków grupy do wybranych spraw przystępowało Stowarzyszenie Stop Bezprawiu – Lublin.
Ku mojemu zaskoczeniu prezes i inni członkowie organizacji zgodzili się na realizację pomysłu. Tylko ktoś musiał przygotować projekt od strony teoretycznej i musi czuwać nad jego realizacją. Ponieważ pomysł był mój i generalnie w stowarzyszeniach jestem człowiekiem od teorii, to niejako naturalnym było, że ja miałam przygotować grupę do uczestniczenia w rozprawach sądowych po stronie członków naszej organizacji.

No i zaczęły się przysłowiowe schody. Pierwsza sprawa to prawo, które jest bardzo różne w zakresie przystępowania organizacji społecznych do spraw w zależności od rodzaju postępowania. W kodeksie postępowania cywilnego są rozwiązania prawne, które różnią się od tych przyjętych w postępowaniu administracyjnym, w tym przed sądami administracyjnymi, a jeszcze inne rozwiązania funkcjonują w sprawach karnych. Czyli mamy istny groch z kapustą, w którym bardzo trudno jest się połapać zwykłym obywatelom, którzy reprezentują organizacje pozarządowe, którzy z reguły nie są prawnikami i wcale nie muszą mieć nawet wykształcenia wyższego.

Uważam, że różnorodność przepisów w zakresie przystępowania organizacji pozarządowych utrudnia rozeznanie się w sprawie, hamuje aktywność obywatelską, ogranicza prawa obywatelskie, utrudnia kontrolowanie przez obywateli funkcjonariuszy publicznych, w tym sędziów.

Drugi ogromny problem, to są kompetencje i nastawienie sędziów oraz innych funkcjonariuszy publicznych
do chęci przystępowania do postępowań przed organami państwa polskiego przedstawicieli organizacji pozarządowych.
Z naszej praktyki wynika, że w swej większości przedstawiciele państwa polskiego nie znają prawa z zakresu udziału organizacji pozarządowych w toczących się postępowaniach oraz jednocześnie mają bardzo negatywne nastawienie do tego typu aktywności obywatelskiej, obrany praw, kontrolowania władz.
Ech te przerwy w trakcie rozpraw sadowych po zgłoszeniu chęci przystąpienia stowarzyszenia do sprawy, że nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, a śmiech może być tylko przez ogromne łzy. Bo przecież sędziowie wydają się być zaskoczeni sytuacją. Robią przerwę, by sięgnąć do przepisów, które powinni mieć w jednym palcu lub co jest jeszcze gorsze, biegną po dyspozycje do prezesów lub innych ważnych osób. A zapewne często jest tak, że biegną po jedno i drugie.

Do tej pory nie zdarzyło się nam, by przedstawiciele Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin lub Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności nie zostali dopuszczeni do udziału w sprawach, w których chcieli uczestniczyć. Ale to co dzieje się w zakresie sprawdzania przedstawicieli organizacji, ilości wymaganych dokumentów, zdarza się, że żądanych bez podstawy prawnej uważam, że urąga demokratycznemu państwu prawa i czasom nam współczesnym, gdzie powinna być możliwość elektronicznego sprawdzenia organizacji i jej dokumentów. Powinna być, a my kserujemy, nosimy nie tylko zaświadczenia i KRS, ale regulamin i statut kserujemy również systematycznie i wręcz namiętnie, bo przedstawiciele władz sobie tego życzą. Władza zwierzchnia musi dostosowywać się do wymagań i zachcianek służących. Taki mamy sposób rządzenia, gdzie bardzo wiele stoi na głowie.

Niestety doświadczenia współpracujących z nami części przedstawicieli organizacji pozarządowych bywają jeszcze gorsze niż nasze.
Sędziowie bez podstawy prawnej potrafią blokować udział organizacji społecznej w postępowaniach, podając absurdalne wręcz powody odmowy udziału organizacji w postępowaniu.
Wszystko to odbywa się oczywiście ze szkodą dla broniących swoich praw obywateli, odbywa się ze szkodą dla aktywności obywatelskiej, ze szkodą dla wymiaru sprawiedliwości i demokracji.

A jednak nie demokracja

Uważam, że najwyższy jest czas ku temu, by funkcjonariusze publiczni, w tym sędziowie zapoznali się z obowiązującym prawem w zakresie przystępowania i udziału w toczących się postępowaniach przedstawicieli organizacji społecznych, by zaprzestali sięgać po dyspozycje, by umożliwili obywatelom z korzystania z obowiązującego prawa.
Konieczne są również zmiany prawa, uproszczenie go, ujednolicenie w zakresie takim jak to jest tylko możliwe przy poszczególnych rodzajach postępowań.

W obronie obywateli

Barbara Berecka

This entry was posted in Bez kategorii, Demokracja po polsku, Dyskusje społeczno - polityczne, Edukacja obywatelska i edukacja przygotowująca do życia, Kampania Edukacji Obywatelskiej, Państwo prawa and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Udział stowarzyszeń w postępowaniach sądowych

Comments are closed.