Wywiad z Łukaszem Gojke

OBYWATEL – KRYZYS ZAUFANIA DO INSTYTUCJI PAŃSTWOWYCH

Barbara Berecka: Co dla Pana jest szczególnie ważne, o czym chciałby Pan powiedzieć ludziom?

Łukasz Gojke: Myślę, że bardzo istotnym jest, aby młodym ludziom dać przykład etycznego działania w życiu publicznym oraz stworzyć takie warunki pracy i życia, aby pozostawali w kraju i nie wyjeżdżali za chlebem. JEŻELI TEGO NIE ZROBIMY MY POKOLENIE Solidarności i Jana Pawła II, to za kilkanaście lat nasze dzieci i wnuki będąc na emigracji, będą miały do nas pretensje, że nie potrafiliśmy zagospodarować sensownie zwycięstwa Solidarności i zniszczyliśmy Ojczyznę, a oni nie będą mieli do czego wracać.

B.B. Nie należy Pan do tych szczęśliwych osób, które nie musiały poznać na własnej skórze, jak pracują przedstawiciele polskich instytucji publicznych, w tym sędziowie. Jak Pan ocenia obecny sposób
funkcjonowania państwa polskiego?

Ł.G. 12 lat zmagań z wymiarem sprawiedliwości daje mi prawo do oceny tej części funkcjonowania państwa. Te 12 lat bezsilności i walenia głową w przysłowiowy mur oraz obserwacji zachowań ludzi w togach, nie napawa optymizmem. Stworzone przez prawników mechanizmy i powiązania biznesowo – polityczno – towarzyskie niszczą firmy i ludzi. Ich działania to między innymi fabrykowanie oskarżeń, wydawanie wyroków w oparciu o sfabrykowane dowody lub nawet bez dowodów, takie manipulowanie przebiegiem procesów sądowych aby pozbawić firmy czy ludzi majątków, a niepokornych osadzać w więzieniach. Przeraża mnie to, ze sędziowie i prokuratorzy stali się gwarantem bezkarności działań polityków i urzędników ? krótko mówiąc, rządzący mają pewność, że kiedy trzeba, sprawy w które zaangażują się politycy, będą umarzane, odraczane i zamiatane pod przysłowiowy dywan. Z tego wynika smutna konstatacja, że ludzie pracujący w polskim wymiarze sprawiedliwości na tle innych państw europejskich ze swoją etyką i znajomością prawa wypadają wręcz karykaturalnie.

B.B. Pracuje Pan w różnych organizacjach pozarządowych. Co Pana mobilizuje do tak dużej aktywności?

Ł.G. Przez wiele lat nie brałem udziału w życiu publicznym Po tym jak zostałem potraktowany wyłączyłem się zupełnie. Dopiero kontakt z Jerzym Pietrzykiem – Prezesem Stowarzyszenia STOP BEZPRAWIU ? Lublin obudził we mnie chęć do życia i wolę walki o sprawiedliwość. Osobiście z Jurkiem poznaliśmy się dopiero na Konferencji Niepokonanych 2012, która miała miejsce 31 maja tego roku w Sali Kongresowej. Tam również poznałem Pana Macieja Lisowskiego z Fundacji Lex Nostra, która obok Stop Bezprawiu również zainteresowała się moją sprawą. I dzięki tym organizacjom maja sprawa zaczęła znowu żyć i mam nadzieję, ze dożyję momentu, kiedy zostanę oczyszczony z bzdur za które wytoczono mi proces cywilny za sprawą nieuczciwego radcy prawnego i dzięki jego znajomościom w środowisku prawniczym zostałem bez dowodów zmuszony do płacenia za coś, co nie miało miejsca. Jednym słowem spłacam wirtualny dług sfabrykowany na potrzeby procesu. Od 2000 r. pisałem do różnych instytucji, w tym do kolejnych ministrów sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich ale można powiedzieć bez echa, co spowodowało, że na znak protestu odesłałem swój dowód osobisty do Prokuratora Generalnego i obecnie funkcjonuję bez dowodu. W końcu doszedłem do wniosku, że dalej tak nie może być ? i zaczęło się. Zacząłem szukać ludzi którzy są w podobnej sytuacji jak ja i tak trafiłem do Stop Bezprawiu , do Niepokonanych i trafiłem do Tomka że starego Świetlika, gdzie środowisko mnie przyjęło i zaczęliśmy reaktywować Świetlik, bo uznaliśmy, że taka inicjatywa znowu jest potrzebna ludziom.

B.B. Gdy rozmawiamy o stowarzyszeniach, to nasuwa mi się pytanie dość osobiste z racji mojego również zaangażowania. Jak Pan ocenia działalność Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin? O prezesie już usłyszeliśmy czy tylko z prezesem kojarzy się Panu grupa? A może to jest grupa jakich wiele, bez specjalnych pomysłów i zaangażowania, która w swej bezradności odbija się od muru obojętności stworzonego przez władzę?

Ł.G. Powiem tak, mój kontakt ze Stowarzyszeniem STOP BEZPRAWIU jest bardzo ścisły, bowiem jestem pełnomocnikiem stowarzyszenia na woj. pomorskie. Jak już wspomniałem z Jurkiem Pietrzykiem poznaliśmy się osobiście dopiero na Konferencji Niepokonanych 2012 w Sali Kongresowej i od razu wyczuliśmy, żee nadajemy na tych samych falach. To właśnie STOP BEZPRAWIU jako pierwsze umieściło opis mojej sprawy w Internecie. Bardzo mi się podoba cykliczna akcja ?Dni Świadomości Prawnej?. Chciałbym coś takiego zainicjować w Gdańsku, aby podnosić świadomość obywateli w zakresie prawa pobudzić.

B.B. Co sądzi Pan o parytetach dotyczących płci w życiu publicznym? Czy według Pana płeć ma znaczenie przy funkcjonowaniu w życiu społeczno – politycznym? Jaki jest Pana stosunek do kobiet aktywnych w sferze publicznej czy według Pana jest nam kobietom łatwiej, czy trudniej niż
mężczyznom pełnić funkcje publiczne?

Ł.G. Myślę, że żadne parytety nie zastąpią chęci do działania. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Jest to temat zastępczy. Znam wiele Pań, które można by rzec, noszą spodnie i wielu panów, którzy nie maja żadnych chęci i predyspozycji do działania. Praca i konsekwencja w działaniu to recepta na aktywność, a nie jakieś tam parytety. Faktem jest niestety, że w polityce dominują mężczyźni, ale moim zdanie jest to efekt kolesiostwa. W moim życiu zawodowym zawsze przewijały się kobiety i nigdy One ze mną ani ja z nimi nie mieliśmy problemów. Uważam, że kobiety na stanowiskach kierowniczych lepiej się sprawdzają, ponieważ są bardziej przezorne, bardziej zapobiegliwe, bardziej uporządkowane. A to czyni je bardziej efektywnymi i popełniają mniej błędów. Najlepszym dowodem na to jest moja szanowna żona, która od 13 lat można powiedzieć utrzymuje rodzinę i dzięki jej zapobiegliwości i przezorności, mamy co jeść i wykształciliśmy naszych synów. Za to Jej z całego serca dziękuję oraz za wyrozumiałość.

B.B. Co Pana cieszy, satysfakcjonuje w polskim życiu publicznym?

Ł.G. Życie codzienne Polaków jest obecnie smutne. Na dzień dzisiejszy jest coraz mniej takich obszarów w przestrzeni publicznej, które by cieszyły i napawały optymizmem. Wręcz przeciwnie ze wszą słychać i widać, że ta tendencja jest rosnąca, coraz więcej ludzi ma kłopoty i nie radzi sobie z otaczającym nas światem. Na razie cieszę się z tego, że mogę działać z interesującymi ludźmi i mamy nadzieję na lepsze jutro. Ale najwięcej radości dają mi synowie i synowe z którymi bardzo dobrze się z żoną rozumiemy. To jest moja radość.

B.B. Co w sposób szczególny Pana martwi, smuci, co nie daje spokoju w zakresie funkcjonowania państwa polskiego?

Ł.G. Nie daje mi spokoju świadomość, że prawnicy i politycy stali się przez ostatnie 23 lata swoistą uprzywilejowaną KASTĄ, która zagwarantowała sobie prawem bezkarność, wysokie płace i emerytury za nic nierobienie. Nawet przysłowiowi złodzieje przestrzegają swojego kodeksu etycznego, podczas kiedy prawnicy swój i przez siebie uchwalony kodeks, mają delikatnie mówiąc pod kręgosłupem, bo mają świadomość, że z jego przestrzegania i tak nikt ich nie rozliczy. Dlatego sądy dyscyplinarne działające przy korporacjach zawodowych prawników to czysta fikcja. Czego doświadczyłem osobiście i czego dobitnym przykładem jest moja sprawa sygn. D-10/06 tocząca się przed Okręgowym Sądem Dyscyplinarnym przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Gdańsku oraz Postanowienie tegoż sądu z dn. 21 grudnia 2006 r o następującej treści: cyt ?umorzyć postępowanie w sprawie z uwagi na upływ terminu karalności przewinienia dyscyplinarnego?. W efekcie ten prawnik został Posłem na Sejm RP i dzisiaj pełni funkcję Zastępcy Przewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Ten przypadek pokazuje, jak głęboko sięga pewność o bezkarności ludzi z tej grupy, przepraszam kasty.

B.B. Jak długo według Pana przedstawiciele polskich władz będą jeszcze mogli pozwalać sobie na ignorowanie zwykłych ludzi i prawa?

Ł.G. Powiem krótko, tak długo jak długo my jako społeczeństwo będziemy na to pozwalać i jak długo będziemy tolerować arogancję tych ludzi, będziemy bierni.

B.B. Czego Pan oczekuje po niedzielnym forum? Czy uda się wreszcie skoordynować pracę organizacji pozarządowych?

Wywiad z Jerzym Pietrzykiem

Ł.G. Ponieważ w dużej mierze akty oskarżenia zależne są od wpływów politycznych, lokalnych układów oraz zasobności portfela, a sytuację pogarsza faktyczna bezkarność sędziów za oczywiste stronnicze wyroki, a prokuratorów za bezzasadne oskarżenia uważam, że w Polsce winna powstać instytucja tzw. REWIZJI NADZWYCZAJNEJ, którą od każdego prawomocnego wyroku w każdym czasie i każdej sprawie mógł złożyć np. rzecznik Praw Obywatelskich. Następnym problemem jest bezkarność sędziów i prokuratorów. W zasadzie wszystkich prawników. Pomimo coraz większej ilości wydawania wyroków niezgodnych z prawem, oni ciągle pozostają bezkarni. Te grupy zawodowe powinny być traktowane na równi z innymi obywatelami, a przede wszystkim muszą (podkreślam Muszą) być pociągani do odpowiedzialności i to odpowiedzialności karnej za nazwijmy to delikatnie celowe błędy. Mam nadzieję, że to Forum przyczyni się do tego, aby wszystkie organizacje zajmujące się powszechnym bezprawiem, zaczęły ze sobą współpracować. To jest to, co chciałbym, aby zostało osiągnięte. Ponieważ zbliżają się Święta Bożego Narodzenia życzę wszystkim spokojnych i pełnych uśmiechów wolnych dni świątecznych i lepszego Nowego Roku w który mam nadzieję wejdziemy z większym optymizmem i chęciami na zmianę rzeczywistości.

B.B. Ja również życzę Panu i pańskiej rodzinie wszystkiego najlepszego. Dziękuję za rozmowę

This entry was posted in Bez kategorii, Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Ludzie, Wywiady and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.