Czas na Konstytucję – zdaniem komentatora strony

O KONSTYTUCJI JAKO PRAWNEJ PODSTAWIE USTROJU DEMOKRATYCZNEGO

Zaznaczam, że mój komentarz nie jest stanowiskiem znawcy prawa konstytucyjnego, lecz głosem obywatelskim, wynikającym z własnych obserwacji procesów legislacyjnych w Polsce i stosowanej praworządności konstytucyjnej przez instytucje państwa.
Tezy przedstawione przez autorkę we wstępie do powyższego artykułu wskazują na sedno intencji tej wypowiedzi. Moje uwagi odniosę więc do zagadnień zaanonsowanych w tych tezach.


Teza pierwsza:
? WŁADZA USTAWODAWCZA NIE MOŻE W SPOSÓB DOWOLNY OGRANICZAĆ WOLNOŚCI ZWYKŁYCH OBYWATELI!
Teza słuszna, uzasadniona w treści artykułu kładącego nacisk na wiodącą rolę konstytucji, jako gwaranta obywatelskich wolności. Przypomnieć jednak trzeba, że strażnikiem konstytucji jest prezydent RP, który przed podpisaniem uchwalonych przez Sejm ustaw, musi je analizować pod kątem zgodności z konstytucją (nie mylić z vetem), a w razie wątpliwości co do ich konstytucyjności odmówić podpisu i skierować pod osąd Trybunału Konstytucyjnego. Zresztą prawo zaskarżenia ustaw przysługuje także wszystkim zainteresowanym (objętych proponowaną regulacją ustawową), co jest regułą państwa prawnego.
Istnieje więc ? moim zdaniem ? skuteczny mechanizm (sito) zapobiegający wprowadzanie w życie przepisów szkodzących obywatelskim wolnościom.

Teza druga:
? TRZEBA PRZYWRÓCIĆ USTAWIE ZASADNICZEJ NALEŻNE JEJ MIEJSCE W POLSKIM SYSTEMIE PRAWNYM
Problemy objęte tą tezą dotyczą dwóch obszarów życia publicznego w Polsce. Pierwszy, to stopień respektowania konstytucji przez legislatorów, czyli ustawodawcę, a drugi, przez władzę wykonawczą państwa i jej szeroko rozumiane instytucje.
Nie znam przypadku, aby na etapie legislacji, w ostatecznym rozstrzygnięciu sporów na tle tworzenia ustaw, nie respektowano konstytucji. Wszystkie znane mi ostateczne rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego były i są respektowane.
Gorzej zaś mają się problemy z przestrzeganiem norm konstytucyjnych dotyczących praw obywateli na styku z instytucjami rządowymi, a w szczególności urzędami nadzorującymi prawa i obowiązki obywateli. Zdarza się niestety ciągle dużo przypadków naruszania prawa obywateli, przez takie między innymi instytucje jak: urzędy skarbowe, urzędy dochodzeniowe (np. prokuratury, CBA, itp.), inspekcje drogowe, budowlane, urzędy samorządowe, a także sądy powszechne.
Każdy obywatel dotknięty takim traktowaniem powinien zawsze korzystać z drogi odwoławczej, a w razie niepowodzenia koniecznie uruchomić procedurę skargową, kierowaną do właściwych agend z instytucjami unijnymi włącznie (można korzystać z pomocy instytucji pozarządowych). Nigdy nie należy ?darować? urzędom ich błędów (złośliwości) powodujących uszczerbek na podmiotowości obywatela w stosunkach z urzędem.

Ponieważ takie postępowanie wymaga znajomości procedur prawnych, potrzebne jest więc w tym zakresie obywatelskie doradztwo (pomoc) dla ludzi skrzywdzonych, a nie potrafiących samodzielnie i skutecznie reagować na doznaną krzywdę.
Bez takiego, obywatelskiego ruchu nie da się wymusić na urzędach (urzędnikach) skutecznego respektowania konstytucyjnych praw obywatelskich.

Postawa taka wymaga jednak bezinteresownego zaangażowania obywateli światlejszych na rzecz odbudowy społeczeństwa obywatelskiego.
W obecnym stanie prawnym sugerowane zaangażowanie jest w pełni uprawnione i legalne, a powodzenie tych akcji zależy wyłącznie od stopnia obywatelskiego zaangażowania inteligenckich środowisk, póki co nie skorych do udzielania pomocy pokrzywdzonym na drodze skargowego wsparcia.

To jest właśnie najtrudniejszy problem obywatelskiej edukacji społecznej, bez której nie da się zwalczyć przypadków naruszania konstytucyjnych praw obywatelskich.

Teza trzecia:
? SZALEŃSTWO TWORZENIA PRAWA JEST PRZECIWKO CZŁOWIEKOWI, PRZECIWKO RODZINIE I KRAJOWI.
W całej rozciągłości zgadzam się z tezą o panującym w naszym parlamencie szaleństwie mnożenia prawa, czemu wielokrotnie dawałem wyraz w notkach publikowanych na moich blogach.
Na poparcie tej oceny przytaczam fragment takiej notki z 25 stycznia 2012 r. na http://foltynowicz.salon24.pl/.:

?W moim środowisku towarzyskim jest kilku prawników, którzy jednomyślnie potwierdzają, że mnogość przepisów prawnych przekracza możliwości ich zapamiętania, a tym bardziej rzetelnego stosowania w praktyce.
Opinię tę potwierdza mnóstwo błędów popełnianych przez polskiego ustawodawcę, który często, zanim nowe ustawy wejdą w życie musi je nowelizować z powodu błędów nie dostrzeżonych na etapie konstrukcji nowego prawa.
Legislacyjny obłęd polega na chorobliwej manii tworzenia co rusz nowego (innego) prawa. Doszło już do tego, że pozytywne oceny polityczne zbierają te partie, które w kampanii wyborczej zaprezentują najwięcej projektów ustaw. One to chełpią się, że posiadają ich (tych projektów) pełne szuflady.
Ta polityczna schizofrenia ogarnęła również UE tworzącą regulacje normatywne dot. np. krzywizny bananów czy wymiaru ogórków.
Najnowszy pasztet legislacyjny zafundowany nam przez UE jest projektem przepisów w postaci osławionej ACTA.
Jak bardzo niejasną wartość regulacyjną ma ten projekt niech świadczy kociokwik interpretacyjny (symbol bylejakości) i rozdźwięk stanowisk pomiędzy europejskimi twórcami tego prawa, a milionami ludzi którzy mają być temu prawu podporządkowani.
Autorzy udają wszechwiedzących traktując lekceważąco ludzi broniących się przed bublem legislacyjnym, który będzie ich boleśnie dotykał po wejściu w życie.
Wątpliwości te znakomicie wychwyciła prof. Ewa Łętowska mówiąc (GW z 25 stycznia): ?To Polska a nie ten czy inny rząd bierze na siebie obowiązek wykonania umowy międzynarodowej . Dlatego strona społeczna ma rację alarmując, że skoro przyjmie się prawo ewidentnie pod presją mocarnych, komercyjnie nastawionych lobbies, to nie wiadomo jak będzie potem implementowane.?
I dalej: ?Należy się bać przyjęcia prawa, w którym jest tak wiele niejasności. I przy pełnej nieprzejrzystości jego powstawania. To powoduje podejrzenie, że jednak chciano coś ukryć. Dziwię się lekkomyślności polskich europarlamentarzystów, którzy dopiero teraz obudzili się w tej sprawie. ?oto mamy przerażający obraz ludzi, którzy nie rozumieją, nad czym głosują. I za co im pacą.?

Przytoczenie wypowiedzi p. prof. Ewy Łętowskiej jest bardzo wymowne, bo krytycznie oceniające ?lekkomyślność legislacyjną? parlamentarzystów, którzy usiłują wmówić społeczeństwu, że występujące w Polsce problemy można załatwić uchwaleniem nowej ustawy.

Rację ma więc autorka mówiąc, że szaleństwo tworzenia prawa jest przeciwko człowiekowi, rodzinie i krajowi.

Komentowany tutaj artykuł autorki oceniam jako ważny z obywatelskiego punktu widzenia głos, bo wnoszący do świadomości ludzi pierwiastek refleksji na temat naszych, obywatelskich praw przeciwstawiania się podmiotowemu traktowania obywateli przez instytucje państwa.
Taka refleksja zbliża nas do wymuszenia na naszym państwie respektowania cytowanego przez autorkę konstytucyjnego prawa (art. 4.):
1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Ciągłe przypominanie tego prawa nie pozwoli naszym władzom o nim zapomnieć, a mianowicie o tym, że oni działają z naszego nadania, a nie odwrotnie.
Więc przypominajmy im to bezustannie i uparcie, aż do skutku wymuszenia na nich konstytucyjnych zachowań.

Włodzimierz Foltnowicz.

This entry was posted in Bez kategorii, Demokracja i wolność, Dyskusje społeczno - polityczne, Edukacja obywatelska i edukacja przygotowująca do życia, Konstytucja, Państwo prawa and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.