Praca nadawała sens jego życiu

W naszym życiu publicznym bardzo często eksponujemy gorszą stronę osobowości ludzkiej: próżność, puszenie się przed kamerami, to ciągłe ja i słowotoki.

Bardzo rzadko eksponuje się cechy faktycznie godny uwagi, polecenia, popularyzacji.

W ubiegłym tygodniu zmarł pan Stanisław Sidor, człowiek bardzo znany w lokalnej społeczności. Postanowiłam o nim napisać kilka słów, bo w jego dość długim życiu nie brakowało chwil bardzo trudnych, dramatycznych, takich, że człowiekowi odechciewa się żyć, niezależnie od przeciwności losu potrafił zachować chęć do życia i działania.
Jego sposób podejścia do życia zaprzeczał wielu polskim mitom. On nie mówił, że się nie da zrobić, tylko zastanawiał się jak określony pomysł zrealizować. Jemu się ciągle chciało chcieć.

Mam przekonanie, że na co dzień w życiu publicznym brakuje nam liderów, w każdej sytuacji gotowych do pracy, pełnych energii i entuzjazmu. Bardzo wiele osób uważa, że po przekroczeniu ustawowego wieku emerytalnego maja odpoczywać, korzystać z życia i tyle. I to polskie straszne przekonanie, że tak już musi być, nic nie da się zrobić.

Pan Stanisław nawet będąc już w podeszłym wieku, żył pełnią życia, pracował. Gdy ręce zaczęły odmawiać mu posłuszeństwa, przestał sobie radzić z maszyną do pisania, to bardzo go taka sytuacja męczyła. On mentalnie był ciągle gotowy do podejmowania nowych wyzwań, chodź ewidentnie ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa.

Takim mitem, który łamał Pan Stanisław jest dość powszechne przekonanie, że o kompetencjach człowieka świadczy ilość ukończonych szkół, uzyskanych certyfikatów, świadectw i dyplomów.

Bardzo wiele osób w z terenu gminy Strzyżewice i okolicznych miejscowości pamięta go jak pełnił funkcję dyrektora Banku Spółdzielczego w Strzyżewicach. Bardzo wielu mieszkańcom powiatu lubelskiego Pan Sidor kojarzy się ze sprawami spadkowymi, którymi się zajmował, które pomógł wielu rodzinom przeprowadzić. Sprawnie, jak mało kto inny potrafił by to zrobić. On nabywał wiedzę w miarę potrzeb, zgodnie z zainteresowaniami nie koniecznie potwierdzając fakt jej posiadania dokumentami. Myślę, że wiele osób, które go znały myśli podobnie jak ja, że potrafił operować zdobytą wiedzą jak mało kto.

A przecież z racji czasów, miejsca urodzenia, pochodzenia, nie dane mu było ukończyć jakiś elitarnych szkół, czy uczelni.

Sytuacja społeczno – ekonomiczna na polskiej wsi przed drugą wojną światową nie sprzyjała kształceniu dzieci.

Pan Stanisław jako bardzo młody mężczyzna doświadczył traumy związanej z działaniami wojennymi, frontem na którym ginęli jego znajomi i przyjaciele.

Jakby tego wszystkiego było mało, to w bardzo młodym wieku Pan Stanisław doświadczył kolejnej traumy związanej ze śmiercią młodej żony, po której zostały mu dwie maleńkie córki.

Wydawać by się mogło, że seria dramatycznych zdarzeń może jedynie człowieka wbić w ziemię, doprowadzić do depresji. Ale jak widać nie każdego.

To co człowieka nie zabija, wzmacnia go. Tak wiele razy było w życiu Pana Stanisława, który jak mało kto potrafił stawiać czoła życiu, które nie oszczędzało go, ale stawiało również na jego drodze ludzi i wyzwania, które działały pozytywnie. Pozwalały rozwijać się, ustawicznie pracować, cieszyć się obecnością bliskich, znajomych. Po prostu cieszyć się życiem.

Ja Pana Stanisława zapamiętam jako człowieka, który potrafił wspierać różne pomysły, nie był obojętny na to co dzieje się w społeczności lokalnej, praca nadawała sens jego życiu.

Barbara Berecka

This entry was posted in Bez kategorii, Ludzie and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

5 Responses to Praca nadawała sens jego życiu

Comments are closed.