Przede wszystkim jakość kształcenia

W ostatnich latach można mówić o przemyśle szkolnym, który nie bardzo wiadomo, jaki miał i ma cel. Mało kto zwracał i zwraca uwagę na jakość kształcenia. Najważniejsze było i jest posiadanie certyfikatów, świadectw, dyplomów ukończenia różnych szkół i uczelni.
W tym masowym szaleństwie zdobywania dokumentów potwierdzających wykształcenie, zupełnie zapomniano po co kształci się ludzi? Jaki to wszystko ma cel? Zapomniano, że kształcenie i wychowanie powinno przygotowywać do życia i pracy, nie może być prowadzone w oderwaniu od życia. Bardzo często tak jest, że współczesne polskie szkoły i uczelnie bujają gdzieś w obłokach, kształcą dla samego kształcenia i wydawania certyfikatów, świadectw i dyplomów. Współczesne szkoły i uczelnie można porównać niestety do taśmy produkcyjnej, gdzie wszystkich traktuje się identycznie. W zasadzie nie pracuje się z uczniem lub studentem indywidualnie.

Życie nie jest taśmą produkcyjną, każdy człowiek ma swoje indywidualne tempo pracy, określone predyspozycje. Jednym trzeba pomagać w ramach indywidualnej pracy, by zdobyli minimum wiedzy i umiejętności niezbędnej w życiu i pracy. Inni wymagają indywidualnej pomocy przy rozwoju ponadprzeciętnych zdolności. W polskim systemie szkolnym zapomina się, że różnorodności tkwi ogromna siła.

W przemyśle na taśmach produkcyjnej powstaje duża ilość towarów o identycznych parametrach. To co dobre jest przy produkcji na przykład samochodów czy sprzętu AGD itd. na masową skalę, nie koniecznie jest wskazane, wręcz jest niedopuszczalne przy kształceniu ludzi. Nawet wyjątkowe rzeczy produkuje się w krótkich seriach, według specjalnie opracowanych projektów. Tak też powinno kształcić się i wychowywać ludzi według programów dopasowanych do potrzeb i możliwości zarówno osoby wprowadzanej w życie jak i otaczającego środowiska.

Człowiek kształcony w ramach polskiego współczesnego systemu szkolnego jest pokorny, nie wychyla się z grupy, podatny jest na propagandę i manipulację, jest bardzo wygodny dla ludzi władzy. Niestety jest również mało entuzjastyczny, nieprzebojowy, nie jest gotowy do podejmowania nietypowych wyzwań, zmiany otaczającego świata.
Człowiek kształcony przez współczesny polski system szkolny skupia się głównie na samym sobie i najbliższym otoczeniu, dystansuje się od szerszego środowiska, od spraw publicznych. Takie postawy oczywiście działają przeciwko zwykłym, zdystansowanym, konformistycznie nastawionym ludziom.
Polityka, życie publiczne nie są przecież czymś odległym, nieistotnym w naszym życiu codziennym, co powinniśmy omijać, od czego powinniśmy dystansować się i uciekać.
Polityka, sposób rządzenia są elementami naszego życia, kształtują nasze warunki do życia, pracy i rozwoju lub jak ostatnio w bardzo wielu przypadkach doprowadzają do braku pracy, braku szans na rozwój i beznadziei.
Ludzie ze świadectwami i dyplomami współczesnych polskich szkół uciekają od problemów, podejmują decyzje o wyjeździe, żyją tam, gdzie inni stworzyli im lepsze warunki życia i rozwoju, zamiast walczyć o swoje prawa, tworzyć sobie warunki do życia i rozwoju.

Oparta na radosnej twórczości polityka oświatowa doprowadziła do tego, że mamy duże ośrodki akademickie w zacofanych regionach, w których nic specjalnego się nie dzieje, które nie pobudzają rozwoju otaczającego środowiska, tylko spokojnie przejadają pieniądze, które otrzymują. Przykładów nie muszę szukać daleko. W Lublinie od lat funkcjonują różne uczelnie, gdzie kształci się tysiące studentów. Ilość uczelni, kadry naukowej, kształconych osób nie przekłada się na wynalazczość i innowacyjność, podnoszenie świadomości społeczno – politycznej ludzi.

Onet.pl informuje za „Gazetą Wyborczą” i PAP:
”Wielu polskim szkołom wyższym grozi upadek. Uczelnie są skazane na śmierć, bo pustoszy je niż demograficzny ? informuje „Gazeta Wyborcza”. Prywatne uczelnie, żeby przetrwać, będą musiały obniżyć czesne, jednak na pewno wpłynie to na jakość kształcenia. – Pierwsza fala niżu uderzy w uczelnie prywatne na peryferiach ośrodków akademickich – przekonuje Bartłomiej Gorlewski z SGH w Warszawie, współautor raportu „Demograficzne tsunami”.

W 2025 r. spośród ponad 300 uczelni niepublicznych na rynku zostanie tylko 50 najlepszych. Już w najbliższym roku akademickim z rynku może zniknąć połowa uczelni niepublicznych.

Jak wynika z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, na koniec listopada 2010 r. mieliśmy ponad 1,8 mln studentów, w tym ponad 580 tys. na uczelniach niepublicznych. Według prognoz w 2020 roku studentów będzie tak mało, że wszyscy pomieszczą się na bezpłatnych uczelniach publicznych.

– Pierwsza fala niżu uderzy w uczelnie prywatne na peryferiach ośrodków akademickich. Ale pozostałe nie mogą się czuć bezpiecznie, bo niż do nich też przyjdzie – twierdzi Bartłomiej Gorlewski z SGH w Warszawie, współautor raportu „Demograficzne tsunami””.

Obecny system szkolnictwa nie sprawdził się, dlatego naturalnym jest, że musi zostać zmieniony nie tylko ze względów demograficznych.
Zmniejszenie ilości szkół i uczelni nie jest problemem z punktu widzenia przydatności i jakości kształcenia i wychowania. Pojawia się oczywiście problem społeczny z kadrą, zatrudnieniem ludzi dotychczas pracujących w szkołach i uczelniach, ale jest to odrębne zagadnienie.

Człowieka nie można kształcić poprzez struktury organizacyjne podobne do fabryk, które produkują różne rzeczy. W edukacji konieczna jest również indywidualna praca z uczniem i studentem, której nie da się zastąpić ilością kształconych osób. Konieczne jest uwzględnianie potrzeb życia, przygotowanie do potrzeb rynku pracy.

Korzystajmy z naszych konstytucyjnych praw

Szczególnie ważna jest jakość kształcenia, pobudzanie indywidualnego rozwoju człowieka, który będzie przygotowany do pracy, będzie miał wpływ na rozwój innych ludzi i całych społeczności.

Szkoła nie może być celem samym w sobie

Uważam, że zbyt rzadko zwraca się uwagę na ludzi nieprzeciętnych, liderów nie koniecznie formalnych, którzy mają ogromny wpływ na zmianę świadomości, sposób myślenia i działania ludzi, osób z nimi współżyjących, współpracujących.
W polskiej oświacie problem polega na tym, że ludzi nieprzeciętnych, wyróżniających się z tłumu za wszelką cenę wtłacza się do grupy i uśrednia. Taka polityka, taki sposób działania zbierają owoce w postaci tłumów „wykształconych” ludzi, którzy często są bezradni w życiu i pracy, podatni są na propagandę i manipulację, ale legitymują się często dyplomami ukończenia uczelni, nawet kilkoma dyplomami.
Tylko ile warte są te papiery wydane przez szkoły i uczenie, często papiery bez pokrycia?

Barbara Berecka

This entry was posted in Bez kategorii, Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Dyskusje społeczno - polityczne, Edukacja obywatelska i edukacja przygotowująca do życia, Życie społeczno-polityczne and tagged , , , , . Bookmark the permalink.