Sprawiedliwość po polsku

CZY MOŻNA BEZKARNIE PONIŻAĆ NIEWINNYCH LUDZI?

PIĘĆ MILIONÓW ODSZKODOWANIA TO ZA MAŁO!

Myślę, że żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować traumy, jaką przeżywają ludzie pomówieni, bezpodstawnie oskarżeni. Tym oskarżonym o najcięższe przestępstwa, takie jak morderstwa w szczególności pieniądze nie będą w stanie zrekompensować doznanych upokorzeń.
Słuchajcie, to jest zdecydowanie najwyższy już czas na zmiany. Pomyślcie, gdy by wam lub waszym dzieciom przydarzyło się coś takiego jak niesłuszne oskarżenie, a prokuratorzy i sędziowie ignorowaliby dowody i wasze wołanie o litość?

Policjanci, prokuratorzy, sędziowie obowiązani są zachować przynajmniej standardową, prawem wymaganą rzetelność i skrupulatność w trakcie postępowania. To co dzieje się w Polsce w zakresie postępowań prowadzonych przez policję, prokuratury i sądy woła dosłownie o pomstę do nieba.

Ogromne wrażenie na mnie zrobił materiał przygotowany przez Macieja Stańczyka, oparty na relacji młodego mężczyzny poszkodowanego przez polski wymiar sprawiedliwości, który opublikowany został przez Onet.pl młodego pod tytułem:

„Dekalog VIII: Niewinny. 18 miesięcy w piekle”
, której fragmenty prezentujemy poniżej ku przestrodze dla policjantów, prokuratorów i sędziów. Zachęcamy jednocześnie zwykłych ludzi do domagania się od policjantów, prokuratorów i sędziów przyzwoitości, prawdomówności, rzetelnego wypełniania swoich obowiązków. Musimy w sposób pokojowy, konsekwentnie walczyć o szacunek dla zwykłego człowieka i prawa. Wszyscy popełniamy błędy, ten się nie myli kto nic nie robi.
Mam przekonanie, że polski wymiar sprawiedliwości tkwi jednak w bardzo potężnym bagnie układów i znajomości, kłamstwa, dość swobodnego podchodzenia do dowodów, wręcz ogromnego lenistwa. Tworzą tomy akt, nawet gdy nie ma takiej potrzeby i z reguły ich nie czytają. Brak słów.

Korzystajmy z naszych konstytucyjnych praw


„Dekalog VIII: Niewinny. 18 miesięcy w piekle”

Każdego poranka miałem nadzieję, wierzyłem, że właśnie dzisiaj jest ten dzień. Wyobrażałem sobie, że zaraz strażnicy otworzą drzwi, rozsuną kraty, a ja wreszcie odzyskam wolność. Minęło półtora roku, zanim tak się stało. Przesiedziałem w więzieniu 18 miesięcy, oskarżany o morderstwo, którego nie popełniłem ? wspomina Paweł Guz. I żąda od państwa pięciu milionów złotych odszkodowania.

Nazywam się Paweł Guz i jestem niewinny. Te słowa powtarzałem przez półtora roku prokuratorom, sędziom, policjantom. Nikt nie chciał mi wierzyć. Ulicami Lubartowa, mojego rodzinnego miasta, przechodziły marsze milczenia, demonstracje oburzonych zbrodnią mieszkańców. Ludzie domagali się kary śmierci, nieśli symboliczne szubienice dla morderców. To była szubienica dla mnie, bo dla ludzi to ja byłem mordercą. Tak powiedziała policja, prokuratura, sąd, tak powtarzały gazety i telewizja. Naprawdę trudno było w to nie uwierzyć. Choć to nieprawda. Ja, Paweł Guz, niczego złego nie zrobiłem, nikogo nie zabiłem. Jestem niewinny (…).

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Otworzyła moja babcia. Weszło kilku funkcjonariuszy, było ich może z dziesięciu, nie pamiętam już dokładnie. Przedstawili mi zarzut zamordowania Pawła i zabrali. Potem seria pytań ? dlaczego to zrobiłeś, z kim to zrobiłeś, jak to zrobiłeś, dostaniesz za to dożywocie, więc lepiej będzie, jak zaczniesz mówić. Byłem w szoku. Mówiłem, że to nieprawda, że jestem niewinny, że nikogo nie zabiłem. Domino jednak już ruszyło. Prokurator, sąd, więzienie. Zostałem tymczasowo aresztowany. Miałem wtedy 28 lat.

Do końca życia zapamiętam ekran telewizora, w który wpatrywałem się w areszcie. Telewizja mówiła o mnie, o zabójstwie Pawła. Przed kamerami stał prokurator, który z przekonaniem w głosie mówił, że śledczy są przekonani o mojej winie, że mają dowody na to, że to właśnie ja zabiłem Pawła.

To była nieprawda. Nie mieli żadnych dowodów, tylko pomówienia, którymi karmił ich Krzysztof. Zresztą on sam zmieniał co jakiś czas zeznania. Raz mówił, że w warsztacie byłem sam, innym razem, że przyjechałem z nieznajomym mężczyzną, jeszcze innym razem, że byłem jeszcze z jednym kolegą. Kłamał, a oni mu wierzyli.

Byłem dla nich tylko statystyką, rubryką w dokumentach, numerem, dzięki któremu mieli premię za rozwiązanie sprawy. Tylko że w tym przypadku było inaczej. Sprawa nie była rozwiązana, nie była jasna. Zamknęli mnie i przetrzymywali w areszcie, po to, żeby wciąż sprawdzać te same dowody. Dowody, których tak naprawdę nie było. Prokuratorzy złamali mi życie, poniżyli mnie. Nie boję się tego powiedzieć, że zachowali się tak samo, jak Krzysztof.

Tak naprawdę przestałem wierzyć w sprawiedliwość, no bo jakie też miałem powody, żeby w nią wierzyć? Co może sobie pomyśleć młody chłopak, który trafia do więzienia, którego gazety i telewizje przedstawiają jak mordercę, w którym wszyscy widzą zabójcę, kiedy prokuratorzy, sędziowie są przekonani o jego winie, kiedy powtarzają, że czeka go dożywocie. Nic innego, tylko dożywocie.

Nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie zrozumieć, co przeżywa niewinny człowiek w zamknięciu. Byłem jak ten ptak, którego złapali na wolności i zamknęli w klatce. Siłą, wbrew woli. W takiej sytuacji ptak woli zdechnąć z głodu, niż żyć w zamknięciu. Dla mnie też życie się skończyło. W jednej chwili.

Najgorsza była ta niepewność. Stres, który towarzyszy ci każdego dnia. Tysiące godzin, miliony minut stresu, przerażenia, że to już koniec życia. Byłem już tym wszystkim wyczerpany, przygotowany na wszystko. Ale wciąż nie wiedziałem, co mnie czeka.

Wtedy przyszedł znak od Boga. Otworzyłem Pismo Święte i pierwsze słowo, jakie przeczytałem, to była „wolność”. Napisana tłustym drukiem. Później jeszcze kartkowałem Nowy Testament, szukałem tego fragmentu i nie mogłem znaleźć. Dlatego wierzę, że to był znak od Boga. Otucha, żebym się nie poddawał. Zawsze wierzyłem w Boga, byłem blisko. Dziś myślę, że te półtora roku za kratkami to była próba mojej wiary. Przecież mogłem się załamać, mogłem się poddać, mogłem zwątpić w Boga. Nie zwątpiłem. Myślę, że zdałem egzamin.

Totalny mętlik zapanował po kilku miesiącach mojej odsiadki, kiedy zmienił się prokurator prowadzący śledztwo. Ten, który mnie oskarżał, który przed telewizyjnymi kamerami był pewny mojej winy – odszedł. Byłem tym zaskoczony, dziś jestem przekonany, że już wtedy w prokuraturze podejrzewali, że coś jest nie tak, że popełnili błąd, ale nie potrafili się do tego przyznać. Nowy prokurator wszystko zaczął od początku. Całe śledztwo jeszcze raz, dowód po dowodzie, wątek po wątku, szczegół po szczególe. Odkrył prawdę, odkrył, że w areszcie trzymany jest niewinny człowiek z zarzutem morderstwa. Ja, Paweł Guz. A prawdziwym mordercą jest Krzysztof (…).

Odzyskałem wolność, zostałem oczyszczony z zarzutów, ale już do końca życia będę postrzegany jak morderca, przynajmniej przez niektórych ludzi, przez rodzinę Pawła. Pytam sam siebie, za jakie grzechy mnie to spotkało, ale nie umiem sobie na to odpowiedzieć, nie potrafię. Moja godność została zdeptana, to więzienie, te zarzuty, areszt, groźba dożywocia to było powolne niszczenie człowieka. I za to domagam się odszkodowania. Pięciu milionów złotych. Moi prawnicy już przygotowują pozew. Sprawie będzie patronowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Uważam, że te pięć milionów to niedużo za to, co przeżyłem. Nikomu tego nie życzę, choć wiem, że nie jestem jedynym, który znalazł się w takiej sytuacji. Poznałem takich ludzi za kratkami, poznaję ich teraz. Wiem jedno. Takie zdarzenia nie mogą mieć miejsca w cywilizowanym kraju. Przecież to nie Białoruś, nie Korea Północna, nie Rosja, tylko Polska. Unia Europejska.

I tak sobie myślę na koniec. Pytam znów sam siebie. Czy można bezkarnie poniżać niewinnych ludzi?

Paweł został zamordowany w swoim warsztacie samochodowym w lipcu 2007 roku. Zginął od uderzenia młotkiem w głowę. Zabójca zakopał zwłoki w lesie. Miejsce, w którym zakopane były zwłoki mężczyzny, wskazał śledczym Krzysztof P. On też obciążył zeznaniami Pawła Guza i jeszcze jednego mężczyznę. Krzysztof twierdził, że tylko był przy zbrodni, a za zabójstwem Pawła stoją jego dwaj koledzy. Obaj zostali aresztowani. Po niespełna półtora roku sąd w Lublinie nie dał jednak wiary tym zeznaniom i uznał, że nie mają podstaw w dowodach. Mężczyźni zostali oczyszczeni z zarzutów i wyszli na wolność. W 2009 roku przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie zabójstwa w warsztacie samochodowym. Krzysztof P. został skazany na dożywocie. Jednak w ubiegłym roku sąd wyższej instancji dopatrzył się błędów formalnych popełnionych podczas procesu. Trzeba będzie go powtórzyć jeszcze raz.

Tymczasem Paweł Guz czeka na termin pierwszej rozprawy w sprawie odszkodowania za niesłuszne aresztowanie”.

Tak jest, gdy funkcjonariusze publiczni przynajmniej częściowo nie pokrywają szkód spowodowanych ich działaniem.
Tak jest, gdy funkcjonariusze publiczni mają nadmiar praw, nikt w zasadzie ich nie kontroluje, a prawa obywatelskie pozostają papierowymi zapisami.

Mam nadzieję, że Paweł Guz bez zbędnych dyskusji w sądach, otrzyma należne mu odszkodowanie, które przynajmniej w jakiejś części zostanie ściągnięte z winnych zaniedbań. Państwo polskie powinno w drodze negocjacji dojść do porozumienia z poszkodowanym obywatelem.
Kwota odszkodowania musi być wysoka, adekwatna do poniżenia, zlekceważenia obywatela. Odszkodowania powinno spełnić również rolę edukacyjną. Wypłacając odszkodowanie przedstawiciele państwa polskiego powinni jasno określić się, że nie ma zgody na układy i koleżeństwo, lenistwo, zwykłe partactwo w wymiarze sprawiedliwości i pozostałych strukturach państwa.

W sprawie jest jeszcze bardzo ważny wątek dotyczący znacznej części polskich mediów.
Dziennikarze, którzy są od tego między innymi, by patrzeć na ręce policjantom, prokuratorom i sędziom, jak papugi powtarzają prawdy objawione przez funkcjonariuszy publicznych i dokonują dalszego upokarzania oskarżonych ludzi i ich rodzin. Przyczyniają się do dzieła niszczenia odwagi obywatelskiej u poszczególnych ludzi i w społecznościach.

Państwo przeciwko człowiekowi, przeciwko rodzinie

Słuchajcie, sprawiedliwość po polsku musi wyglądać zupełnie inaczej. Państwo musi faktycznie, w praktyce zagwarantować nam prawa obywatelskie.

Barbara Berecka

This entry was posted in Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Ludzie, Państwo prawa, współdziałanie i współpraca, Życie społeczno-polityczne and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Sprawiedliwość po polsku

Comments are closed.