Oni zabierają się za tworzenie prawa?

Parlamentarzyści zabierają się za tworzenie prawa, nie mając wiedzy z zakresu organizacji państwa i struktur w poszczególnych instytucjach. W sprawie nie chodzi o takiego czy innego parlamentarzystę, który dał się złapać na niewiedzy. Nie chodzi również mi o jakoś konkretną partię, która negatywnie wyróżniała by się w zakresie braku wiedzy, którą powinien posiadać każdy średnio rozgarnięty obywatel, obywatel zasiadający w organach przedstawicielskich w szczególności.


Onet.pl poinformował: ”Robert Biedroń w Radiu Zet, został spytany przez prowadzącą program Monikę Olejnik „co to jest Konwent Seniorów?”. – Konwent Seniorów to jest zebranie najważniejszych, najstarszych posłów w parlamencie – powiedział jeden z posłów Ruchu Palikota. – Ale kompromitacja. Jestem młodym parlamentarzystą – przyznał po chwili i usprawiedliwiając się dodał: „szkolenie mamy w przyszłym tygodniu”.

Dalej nie było lepiej. Olejnik zapytała posła: „Ale prezydium Sejmu to pan wie, co to jest”. – Spotkanie marszałków – odpowiedział poseł, po raz kolejny myląc się.

Pytany w dalszej części programu o liczbę posłów i senatorów, Biedroń tym razem podał poprawne odpowiedzi. Powiedział, że posłów jest 460, a senatorów 100”.

Wiedzę związaną z byciem świadomym obywatelem, powinno się przekazywać w ramach zajęć prowadzonych przez publiczne szkoły. Osoby aspirujące do bycia przedstawicielami innych powinny inwestować w siebie, za swoje prywatne pieniądze między innymi poprzez dokształcanie się z zakresu wiedzy obywatelskiej.

Lepiej kształcić się późno niż wcale. Ale w momencie obejmowania mandatu posła lub senatora, to jednak szkolenie będzie organizowane zbyt późno.
Nie mamy żadnej pewności, że osoby nowo szkolone, że tak się wyrażę: poczują temat. Bo do zawodowego, profesjonalnego zajmowania się życiem publicznym, polityką podobnie jak do każdej pracy trzeba mieć szczególne predyspozycje, wyczucie tematu.

Jedno z naszych dzieci w ramach studiów zajmuje się systemem prawnym i międzynarodowym Republiki Czeskiej. Temat uważam jest przekrojowy i bardzo trudny. Zapytałam kiedyś czy może w czymś pomóc, może coś przedyskutujemy, podpowiem ci na co ja zwróciłabym uwagę?
– Widzę ciemność, ale co ty mama możesz o tym wiedzieć – usłyszałam.
– Nie dałam za wygraną, bo pamiętacie, że życie publiczne jest dla mnie rodzajem nałogu. Niby o czym mam nie wiedzieć?
– Na przykład o ustawach konstytucyjnych Republiki Czeskiej.
– Nie wiem, bo nie czytałam ustaw, ale jak przeczytam, to zaryzykuję dyskusję, wymianę poglądów.

Wieczorem do poduszki dziecko przyniosło mi test Konstytucji Republiki Czeskiej i Kartę Praw Podstawowych i Wolności, która ma rangę ustawy konstytucyjnej w Republice Czeskiej.

Następnego dnia byłam gotowa do wymiany poglądów.

Wiecie, jakie było zdziwienie, że matka poświęciła zaledwie kilkadziesiąt minut czasu na lekturę i tyle spraw już rozumie, podczas gdy oni przeczytali już tyle lektur i nie poruszają się w temacie z taka swobodą.

Tu nie chodzi o żadne cuda ani niesamowite zdolności. Chodzi o elementarne wyczucie tematu, solidne merytoryczne przygotowanie, które budowane było latami.
Chodzi również o pasję, ustawiczne zainteresowanie tematem. Tu magiczne tabletki nie działają natychmiast, podobnie jak w większości prawdziwego życia.

Z zakresu życia publicznego przeczytałam pewnie znacznie więcej lektur, niż studenci prawa z którymi dyskutuję.
Co to za różnica Konstytucja Polski czy Republik Czeskiej? Gdy znasz konstytucję jednego kraju, rozumiesz na czym polega rządzenie, potrafisz czytać ze zrozumieniem, to dla ciebie po przeczytaniu jasna będzie przynajmniej w większości konstytucja innego kraju.

Oczywiście postaram się podzielić z Wami, moimi uwagami na temat ustroju Republiki Czeskiej, tylko potrzeba mi troszkę czasu, by napisać tekst.

Osoby, które aspirują do bycia parlamentarzystami, muszą, powtarzam muszą mieć wiedzę elementarną z zakresu organizacji państwa, struktur władz i organizacji poszczególnych instytucji. Muszą rozumieć celowość i mechanizmy tworzenia prawa i funkcjonowania państwa.

Nie widzę potrzeby ani sensu ośmieszania poszczególnych osób i partii za fakt braku elementarnej wiedzy, nie o to przecież chodzi. Zresztą większość tak zwanych polskich elit politycznych ma w tym zakresie ogromne braki. Różnica między nimi jest tak, że jedni dali się ośmieszyć publicznie, a inni nie. Musi być presja społeczna, by dokształcanie następowało systematycznie i sprawnie. Powinno odbywać się za prywatne pieniądze parlamentarzystów, którzy bardzo często przecenili swoje kompetencje, startując w wyborach.

Jednocześnie w ramach systemu edukacji muszą być podjęte działania na rzecz wychowywania świadomych obywateli. Niezbędna jest również edukacja dorosłych w zakresie obowiązków i praw na styku obywatela z państwem. Konieczna jest elementarna edukacja prawna obywateli.

Bardzo oczekiwanym skutkiem podniesienia w szerokich kręgach ludzi świadomości obywatelskiej powinno być podniesienie poziomu elit politycznych, które będzie skutkować podniesieniem jakości tworzonego prawa i poziomu rządzenia.

Obecnie już nie daje się patrzeć, gdy zabierają się za tworzenie prawa ludzie, którzy nie mają pojęcia o systemie prawnym, strukturach państwa i samorządów.

Kiedyś poprzez jedną z posłanek z Lublina prowadziliśmy korespondencję z minister pracy i polityki społecznej Jolantą Fedak w sprawie możliwości stosowania prawa materialnego.
Bo widzicie, to że uchwali parlament jakieś prawa i obowiązki (prawo materialne, np. konstytucja), to nie znaczy, że można ot tak samowolnie wprowadzać je w życie.
Pamiętacie, że artykuł 7 Konstytucji rozstrzyga, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

”Nie ma większego bogactwa w narodzie nad światłych obywateli”

Do wprowadzania w życie prawa materialnego, choćby poprzez decyzje potrzebne jest prawo proceduralne, procesowe, np. kodeks postępowania administracyjnego.

Gdy do wspomnianej minister skierowane zostało pismo z uwagą, że prawa materialnego urzędnicy nie mogą wprowadzać samowolnie, zaś w spornej sprawie nie było podstaw w prawie proceduralnym do podejmowania decyzji,
to wiecie co przeczytaliśmy w odpowiedzi skierowanej do posła, podpisanej przez ministra? Otóż pani minister nie zgodziła się, że przy zmianie prawa materialnego nie musi być zmieniane prawo proceduralne.
Jak to przeczytałam ręce mi opadły. Oczywiście, że przy zmianie prawa materialnego nie musi być zmieniane lub tworzone nowe prawo proceduralne, zresztą w piśmie podpisanym przez poseł z Lublina nie było takiej sugestii.
Chodziło o to, że nowo stworzone prawo materialne nie może być stosowane wobec osób, które dysponują prawomocnymi decyzjami, że nie ma podstaw w prawe proceduralnym, które umożliwiałoby wydawanie nowych decyzji, gdy w obrocie prawnym funkcjonują już decyzje ostateczne. Polskie prawo wręcz zabrania wydawania kolejnych decyzji w sprawach już rozstrzygniętych decyzjami ostatecznymi.

Ci z Was, którzy mieli okazję analizować radosna twórczość polskich funkcjonariuszy publicznych, pewnie wcale się nie zdziwili, że człowiek wybrany na posła ma małą wiedzę na temat instytucji publiczny. Jest to niestety standard w polskim życiu publicznym, gdzie wyborcy oddają głosy w oparciu o emocje, a nie kierują się kompetencjami osób wybieranych oraz przede wszystkim swoim interesem.

Oni zabierają się za tworzenie prawa, choć powinni dyskretnie wycofać się ze szczytów życia publicznego i zabrać się za pracę nad sobą, nadrabianie braków z zakresu edukacji obywatelskiej. Sejm i Senat nie są przecież miejscami do dokształcania się, eksperymentowania, przynajmniej nie powinny być takimi miejscami.

Barbara Berecka

This entry was posted in Demokracja i wolność, Dyskusje społeczno - polityczne, Edukacja obywatelska i edukacja przygotowująca do życia, Komentujemy na bieżąco, Życie społeczno-polityczne and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.