Państwo prawa?

WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI?                                    

Do zamieszczenia dzisiejszego wpisu zmobilizowała mnie informacja, że prokuratura podjęła jakieś czynności w związku z wypowiedzią w obecności kamer najsłynniejszego posła z Lublina na temat sądów.

A o to kilka zdań z wypowiedzi Palikota zamieszczonych na Onet.pl: ” Moim celem nie było obrażanie. (…)Oczekiwałbym zainteresowania się przez prokuraturę tym, czy sąd działał sprawnie, (…) to był też wyraz mojego wzburzenia i pewnej też bezradności”.

Zgodnie z art. 83. Konstytucji ” Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej”. Nie ważne czy jesteś zwykłym obywatelem, prokuratorem, czy sędzią musisz się podporządkować obowiązującemu w Polsce prawu. Tak przynajmniej powinno być teoretycznie rzecz ujmując.

Nie wiem czy zauważyliście z zaledwie kilku artykułów na ”Iskrze1” zaczyna się wyłaniać faktyczny, potężny problem z Polską, krajem aspirującym do państwa prawa. Sporą uciążliwością jest nadmiar zbędnego prawa, często bardzo głupiego. Ale czy to jest największy problem?

Przecież zbędne przepisy można uchylić, złe można poprawić – tylko do tego musi być wola polityczna – muszą być ludzie kompetentni, zdolni dostosować prawo do potrzeb. Widać, że już w tym miejscu zaczynamy rozbijać się o czynnik ludzki, obronę interesów własnych i swoich grup. Są ludzie którym zależy, aby woda była mętna.

Wymiar sprawiedliwości, prokuratorzy, sędziowie i inni funkcjonariusze. Czy głównym problemem z bardzo złym funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości jest złe prawo? Czy funkcjonariusze reprezentujący wymiar sprawiedliwości w swej większości podejmują czynności, prowadzą je, wydają orzeczenia zgodnie z prawem? Słyszę gdzieś w różnych miejscach Polski, te wręcz chórki, o ile nie potężne chóry krzyczących ludzi, że po co zadawać takie pytania? Każdy, kto miał styczność w Polsce z tak zwanym wymiarem sprawiedliwości, wie, jak wielkim problemem są bardzo często zdemoralizowani, niekompetentni, mający prawo daleko z tyłu przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości.

Mam przekonanie, że największy problem do usunięcia na drodze do demokracji i państwa prawa są zdemoralizowani, niekompetentni, zachłanni ludzie, których ogromna grupa zapuściła głęboko korzenie w polityce, instytucjach państwowych, w tym w wymiarze sprawiedliwości.

To się często w głowie nie mieści, jak mogą pomiatać, gardzić człowiekiem prokuratorzy, sędziowie itp. Jeżeli my jako obywatele nie złożymy w terminie odwołania, apelacji, to jest praktycznie po zawodach. W naprawdę wyjątkowych sytuacjach, przekroczenie terminu nie zamyka obywatelowi drogi do dalszego dochodzenia swoich praw. Z reguły jest tak, że termin minął i koniec tematu.

Bardzo zgubne dla nas wszystkich  jest, takie przyzwyczajenie się do patologii, obojętność wobec bezprawne działania funkcjonariuszy państwowych. W sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych w kodeksie postępowania cywilnego przyjęto taką specjalną procedurę, której celem było oczywiście przyśpieszenie postępowań.  Art.467. & 1. ” Niezwłocznie po wniesieniu sprawy przewodniczący lub wyznaczony przez niego sędzia dokonuje jej wstępnego badania”. Zgodnie z art. 471. Kodeksu ” Termin rozprawy powinien być wyznaczony tak, aby od daty zakończenia czynności wyjaśniających, a jeżeli nie podjęto tych czynności – od daty wniesienia pozwu lub odwołania, do rozprawy nie upłynęło więcej niż dwa tygodnie, chyba że zachodzą nie dające się usunąć przeszkody”. Jak jest w praktyce? Same przeszkody i tylko przeszkody. Procesy, które powinny trwać kilka dni, ciągną się latami.

Sprawy obejmowania i wyłączania z ubezpieczenia społecznego interesują mnie bardzo, poświęciłam im wiele uwagi. Mam przekonanie, że w świadomości w społecznej, nawet w śród osób bardzo poszkodowanych przez urzędników, sędziów, system, przez państwo polskie w tym zakresie nie ma wystarczającej wiedzy, jak funkcjonujący obecnie system ubezpieczeń społecznych w Polsce z ZUS, KRUS i wydziałami ubezpieczeń społecznych w sądach. Mało kto zdaje sobie sprawę, że  system jest przeciw ubezpieczonym, przeciwko człowiekowi i jego rodzinie.

W tak zwanym demokratycznym państwie prawa, gdzie, nie wiem czy pamiętacie, że państwo nie powinno nadmiernie ingerować w życie człowieka? Jest Konstytucja, której art. 31. 3 brzmi ” Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanowione tylko w ustawie tylko wtedy, gdy są one konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw”. W tym kraju, gdzie rzekomo człowiek może decydować o sobie nałożono obowiązek ubezpieczania się w ZUS lub KRUS, gdzie urzędnicy są prawie, że panami życia i śmierci.

Z badań wynika, że zaledwie ok 7 % Polaków wie, jak funkcjonuje system ubezpieczeń społecznych. Większość ludzi nie ma pojęcia w jakiej wysokości płacone są za nich składki. Mimo, że w postaci składek przekazujemy ogromne pieniądze, to jest ciągle mało i mało. A skoro brakuje, to rządzący co jakiś czas wymyślą jakieś przepisy, wytyczne i wszczynają polowania na tak zwane czarownice. Czarownicami są ludzie aktywni, pracujący legalnie.

Ścigali już o zapłatę zaległej składki kobiety, które były na urlopach macierzyńskich (urzędnicy działali, jak przypuszczam w ramach polityki społecznej). Wyłączali z ubezpieczenia w KRUS po kilka lat wstecz rolników – przedsiębiorców, którym mówiono, że muszą opłacić zaległą składkę w ZUS, czasami wyprodukowane zaległości przez prezesów KRUS sięgały pięciu, ośmiu lat i być może więcej (działania również w ramach polityki społecznej, ” rozwoju”). Kilka miesięcy temu zaczęto żądać zaległej składki ZUS od przedsiębiorców, którzy jednocześnie wykonywali pracę nakładczą, bo ponoć, jak ci wymienieni wcześniej też ”oszukiwali”. Znowu zaległości wyprodukowane przez urzędników mogą być znaczne. Ostatnio do grona czarownic ściganych przez pracowników tak zwanego systemu ubezpieczeń społecznych dołączono przedsiębiorców, którzy czasowo zawieszali działalność gospodarczą, bo działalności można było nie wykonywać, ale składkę ZUS płacić trzeba, bo w prawie nie było możliwości zawieszenia działalności. Nie wiem jak Wam, ale mnie przypomina się art. 65. 4 Konstytucji ” Minimalna wysokość wynagrodzenia za pracę…”. Jaką pracę? Praca nie była wykonywana, dochodu nie było, ale daninę zapłacić trzeba, oczywiście i koniecznie za okres wsteczny.

Że co, że to niesprawiedliwe? Nie ma z czego? Decyzje żądające zapłaty za okres wsteczny rujnują całe rodziny? Tylko kogo to obchodzi?

Ile jest poszkodowanych osób w związku z bezprawnymi działaniami KRUS i ZUS? Tego nikt nie wie i jeżeli chodzi o osoby znaczące w życiu publicznym, to większość nie chce tego wiedzieć. Różne władze, rządy, Sejm, Senat, Prezydent, Rzecznik Praw Obywatelskich przecież są ludźmi cywilizowanymi i nie będą bronić jakiś czarownic. Proste i logiczne, oczywista, oczywistość. Problem społeczny jest palący wywołany bezprawnymi działaniami urzędników, jest jak gorący kartofel, którym można się poparzyć. Nie pozostaje nic innego, jak możliwie szybko od siebie odrzucić gorącego ziemniaka. Premier do marszałka Sejmu, ten z kolei do Rzecznika Praw Obywatelskich, który odrzuca z powrotem do marszałka. Trwa zabawa przednia ludzi władzy za publiczne pieniądze. Oni przecież pobierają wysokie wynagrodzenia, nie muszą niczego oddawać, żadnego kapitału, odsetek.

Obywatelowi pozostaje jedynie sąd. Niby dość naturalna droga w cywilizowanym kraju do dochodzenia swoich praw. Jakim cywilizowanym kraju? Ilu jest dobrze merytorycznie przygotowanych w zakresie ubezpieczeń społecznych adwokatów, radców prawnych? Odwołanie do sądu może co niektórzy napiszą, ale ilu z adwokatów, radców  pod takim odwołaniem podpisze się, pójdzie do sądu, by reprezentować ubezpieczonego?

Dotarliśmy wreszcie z pełnomocnikiem lub bez przed oblicze bezstronnego, niezwisłego sądu okręgowego, wydziału ubezpieczeń społecznych. Przeprasza, zaraz bezstronnego, niezawisłego, a może do tego jeszcze kompetentnego? Dobrze zagalopowałam się, już urealniam swoje stanowisko. Jak będziecie mieli wyjątkowe szczęście, to traficie na skład sędziowski, który poważnie traktuje swoją pracę, jest dobrze przygotowany merytorycznie.

Spokojnie, szczęściarzy w czepku urodzonych nie ma zbyt wielu. Schodzimy na ziemię. Napiszę może tak, ciągnąc wątek rozpoczęty przez najsłynniejszego posła z Lublina. Kto wreszcie zainteresuje się tym, co wyprawiają sędziowie w wydziałach ubezpieczeń społecznych? Ze szczególnym zwróceniem uwagi na sądy okręgowe, ten w Lublinie w szczególności.

Słuchajcie, ja jestem ubezpieczeniowcem, który często jest osobą sporządzającą umowę, czyli występuje na pozycji porównywalnej z urzędnikiem wydającym decyzję. Mam również współpracowników, którzy sporządzają umowy za których jakość odpowiadam ja, jako agent. Czyli przy sprawdzaniu, weryfikacji poprawności sporządzonej umowy, mam pozycję porównywalną z sędzią sądu pierwszej instancji (w przypadku ubezpieczeń społecznych sądu okręgowego). Czy ja mogę miesiącami, latami sprawdzać umowę, odkładać weryfikację z tygodnia na tydzień? Zasłaniać się przeszkodami niemożliwymi do usunięcia?

Widzę, że już się śmiejecie. Oczywiście, że sprawdzam najpóźniej w ciągu kilku dni od wystawienia umowy. Czy ja przy weryfikacji umowy palę głupa, udaję, że nie ma błędów choć brakuje zaświadczenia, kopii wymaganego dokumentu? Oczywiście, że nie, bo wiem, że ” sąd drugiej instancji”, czyli pracownicy firmy na rzecz której sporządziliśmy umowę po sprawdzeniu produkcji na piśmie wytkną mi wszystkie błędy. Nie będzie zmiłuj się dla koleżanki agentki. Osoby które ze mną współpracują, jak nie dostaną umów do korekty, uzupełnienia, nie będą starać się wystarczająco przy sporządzaniu następnych umów, jakość pracy agencji spadnie, na co nie możemy sobie pozwolić, bo klienci nas cenią i przedstawiciele firm na nas liczą, nie możemy nikogo zawieść. Na zaufanie, szacunek ludzi trzeba ciężko pracować, a nie na tych wyrażających się krytycznie nasyłać prokuratorów.

O kondycji państwa polskiego, przekraczaniu wszelkich granic pogardy do drugiego człowieka, ignorowaniu zasad państwa prawa przez funkcjonariuszy publicznych świadczą słowa słynnego posła” To był wyraz mojego wzburzenia i pewnej też bezsilności”.

Słuchajcie, jeżeli takie słowa wypowiada niepokorny poseł, człowiek bardzo znany, bogaty, który teoretycznie może znacznie więcej, to co ma powiedzieć zwykły obywatel? Jak oni traktują nas, zwykłych ludzi?

Uważam, że dobre doświadczenia z biznesu trzeba próbować przenosić do urzędów i sądów. Nie może być dalej dyskusji z prawem, procedurami w instytucjach państwowych. Jak jest napisane, tak ma być, koniec, kropka.

Ktoś powie, że umowa ubezpieczenia jest czym innym niż decyzja. Tylko pozornie. Tak umowa jak i decyzja muszą być oparte na obowiązującym prawie, muszą być sporządzane zgodnie z ustaloną procedurą. To, że w większości jest to prawo i procedury inne, nie ma żadnego znaczenia. Mechanizm jest ten sam. Działanie na podstawie i w granicach prawa.

BB

This entry was posted in Demokracja i wolność, Demokracja po polsku, Dyskusje społeczno - polityczne, Edukacja obywatelska i edukacja przygotowująca do życia, Państwo prawa, współdziałanie i współpraca, Życie społeczno-polityczne and tagged , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Państwo prawa?

Comments are closed.